Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzje/reviews. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzje/reviews. Pokaż wszystkie posty

Kształt wody, czyli jak ideologia niszczy wyobraźnię

W zeszłym tygodniu byłam z koleżanką na filmie "Kształt wody" (ang. "The shape of the water") w reżyserii Guillermo del Toro. Ponieważ wcześniej widziałam "Labirynt Fauna", "Hellboya" czy wreszcie "Kręgosłup diabła" w reżyserii del Toro, moje oczekiwania były bardzo wysokie. Oczekiwałam interesującej, pełnej symboliki historii pełnej potworów, niewinnych dziewczynek odkrywających tajemnicę i oczywiście czarnych charakterów, zaś na koniec nie było do końca pewne co właściwie zaszło. Nic takiego nie miało miejsca w przypadku najnowszego filmu. Co prawda fakt, że del Toro brał udział w tworzeniu "Hobbita" winien stanowić znak jak bardzo reżyser idzie w stronę najgorszej, najbardziej tandetnej komercji. Miałam jednak w pamięci "Labirynt Fauna" i miałam oczekiwania.

Tam gdzie da się żyć



Tytuł posta to rzecz jasna nawiązanie do filmu dokumentalnego Magdaleny Piejko o tym samym tytule. Materiał jest dostępny za darmo w serwisie YouTube tutaj:

https://www.youtube.com/watch?v=0UTf30HrYzA

Obejrzałam film z zainteresowaniem, bo chociaż nie myślę o sobie jako o emigrantce (za krótko jestem za granicą), chciałam posłuchać ludzi o ich powodach wyjazdu. Jak można przypuszczać bohaterowie szukali nie tyle nie wiadomo jakiego dobrobytu, ale jako takiego poziomu życia aby nie oglądać każdej złotówki i drżeć co chwila jak dotrwać do pierwszego. Pragnęli tego samego, co mają ich rówieśnicy w Anglii czy Irlandii.

Hobbit, the desolation of the book


Byłam dzisiaj w kinie na drugiej części „Hobbita”, w reżyserii Petera Jacksona. Tytuł filmu brzmi „Hobbit. Pustkowie Smauga” (ang. Hobbit. The desolation of Smaug). Słowo desolation znaczy także spustoszenie, dewastacja i  żal. Określenie „dewastacja Śródziemia” moim zdaniem o wiele bardziej pasuje do obrazu. W filmie mamy świetne efekty, piękne krajobrazy, widowiskowe walki, wartką akcję. Zabrakło jednak klimatu książki, zabrakło klimatu dzieł Tolkiena. Ciężko zachować klimat kiedy ekranizowane dzieło zostaje niemiłosiernie i niepotrzebnie rozciągnięte poprzez dodawanie wątków, które nie pasują. Książka „Hobbit” nie stanowiła wstępu do trylogii „Władca Pierścieni” o czym zapomniał Jackson, ale oddzielną całość. Powieść dla dzieci i młodzieży o przygodach wesołej gromadki, która co jakiś czas przeżywa przygody, wpada w kłopoty ale mimo wszystko odnosi sukces i zrobi coś dobrego. W książce próżno szukać mrocznego klimatu zagrożenia, jakie chciał nam dać reżyser, wzorując swój nowy cykl na „Władcy”. Ze szkodą dla filmu.

Lekcja historii do odrobienia

Właśnie skończyłam czytać „Obłęd 44” Piotra Zychowicza. Dość szybko zrozumiałam czym tak bardzo autor naraził się sporej mam wrażenie części polskiej prawicy. Tezy i wnioski autora są wielce niepoprawne politycznie, patriotycznie niepoprawnie. Burza i szaleństwo wokół książki pokazuje dość specyficzne rozumienie historii w naszym kraju. Dość dobrze opisuję to słowa zawarte w ostatnim rozdziale:  „Polska historia ma samych bohaterów. Nie ma w niej miejsca na czarne postacie”- Zychowicz cytuje Dariusza Barciszewskiego. Sama wielokrotnie pisałam o roli polityki historycznej i szkodzie wyrządzanej przez politykę wstydu pod batutą mediów głównego nurtu. Tutaj jak zwykle ludzie się miotają jak pijany od ściany do ściany: od negacji wszystkiego po bezkrytyczny zachwyt. Tymczasem zarówno jak u jednej, jak i drugiej ze stron brak refleksji, brak prób analizy. Błędy przeszłości trzeba analizować by ich więcej nie popełniać, bowiem trwanie z błędach bywa zabójcze.

Fikcja w służbie propagandy po polsku/Polish-made fiction and propaganda

Polityka historyczna jest ważną częścią wielu krajów. Służy umacnianiu ducha w narodzie, budowania wizerunku i tak dalej. To dość powszechne zachowanie. W polskim wydaniu, gdzie do roli rządzących i elit dorwali się geszefciarze oraz parweniusze z kompleksem Zachodu. Z tego powodu prowadzona przez nich polityka stanowi groteskową parodię tego co robią inni. Uważam, że  należy kopiować dobre wzorce od innych. Ale kopiować z głową i sensownie. Polska polityka historyczna polega na ukrywaniu zwycięstw, świętowaniu klęsk oraz dokopywaniu polskim patriotom. Stanowi kuriozum na skalę Europy, którego nie umiem wyjaśnić nikomu z zagranicy.  Książka „Rzeczpospolita zwycięska” Ziemowita Szczerka zdaje się wpisywać w ten dziwaczny trend idealnie.


Zapomniany Holocaust, zapomniana prawda/Forgotten Holocaust is a forgotten truth


Niedawno wpadła mi w ręce książka „Zapomniany Holocaust” autorstwa Richarda C. Lucasa. Z przyjemnością przeczytałam zagranicznego autora, mówiącego na temat losów Polaków w czasie II w.ś., zaś przemowa znamienitego Normama Davisa stanowiła wisienkę na torcie. Po „złotych żniwach” J.T. Grossa, ulubieńca mainstreamu skutecznie umacniający, ku radości „polskich” elit stereotyp Polaka-żydożercy o owocujący kłamliwymi obrazami jak „Pokłosie”.

Sam tytuł już wywołał kontrowersje, bowiem Żydzi niejako uznali, że oni jedni mają prawo używać tego określenia, chociaż słowo holocaust (ofiara całopalna) używane było znacznie wcześniej. Prawda jest jednak taka, że Polacy mieli być kolejnym narodem do eksterminacji (zaraz po Żydach) a że „ostateczne rozwiązanie” dotknęło naród żydowski wynikło z tego, że Hitler nie zdążył przeprowadzić tego na innych. Zabrakło mu czasu, bowiem wojna nie szła tak jak się spodziewał, zaś głuchy na głosy doradców wciąż szukał „przestrzeni życiowej”. Wychodził cało z wielu zamachów na swoje życie (w tym zamachu w Wilczym Szańcu, zekranizowanym w filmie „Walkiria”, niezłym kinie propagandowej akcji, który z prawdą historyczną łączą głównie postacie bohaterów). 

Co ciekawe przed samą wojną stosunki II RP i III Rzeszy były stosunkowo dobre.  Z poprzedniczką III Rzeszy, Republiką Weimarską mieliśmy dość napięte, by nie rzec nieprzyjazne układy. III Rzesza zaś, przed wojną,  dbała o stosunki z Polską, potencjalnym sojusznikiem w wojnie z sowiecką Rosją. Zostało to opisane w książce „Pakt Ribbentrop-Beck”, omawianej jakiś czas temu. Wszystko to jednakże nie zmienia faktu i nie powinno nijak pozwolić zapomnieć o zbrodniach dokonanych w czasie wojny. To było ludobójstwo: koniec kropka i nie ma innej nazwy. 


(http://s.lubimyczytac.pl/upload/books/150000/150173/155x220.jpg)

Autor analizuje w swej książce skomplikowane stosunki polsko-żydowskie w tym tragicznym okresie historii. Za pokazanie, że nie tylko Żydzi padli ofiarą prześladowań i pogromów w czasie II wojny światowej. Oczywiście mainstream wspomni o Cyganach (pardon Romach), osobach niepełnosprawnych oraz gejach i lesbijkach (pardon homoseksualistach). Rzecz jasna zamykanie kogoś w obozie zagłady ze względu na preferencje seksualne, narodowość czy tym bardziej niepełnosprawność zasługuje na  potępienie. Ale Cyganów, nie nazwę ich Romami koniec kropka, nie darzę sympatią. Za dużo ich widziałam jak uczyli dzieci żebrania, zostałam kiedyś przez nich zagadana i okradziona a ich bezczelność zna każdy kto choć raz trafił na tych rzekomo potrzebujących. Każda praca hańbi poza żebraniem i złodziejstwem. Przyjeżdżający do Polski muzułmanie to przynajmniej pracują w barze z kebabem uczciwie zarabiając na chleb. Cyganie za nic, co więcej robią paskudną opinię Bułgarom i Rumunom. Ale wracając do głównego wątku, tak, wymieniając ofiary hitlerowskich Niemiec wielu zapomina o jeszcze jednym narodzie okrutnie dotkniętym prześladowaniami. O Polakach, pierwszych ofiarach II w.ś, pierwszym kraju napadniętym 1 września 1939, który pomimo „gwarancji” francusko-brytyjskich został sam na placu boju zaś 17 września 1939 dostał nóż w plecy od późniejszego alianta, sowieckiej Rosji. 

 Francja, ta podobno nasza „siostra” poddała się bez walki tworząc kolaboracyjny rząd Vichy. Dzięki sprytowi rządzących została aliantem i „tym dobrym”. We Francji za pomoc Żydowi groziła kara więzienia, w okupowanej przez Niemców Polsce kara śmierci dla całej rodziny. W świetle tego, wbrew temu co pokazują antypolscy ulubieńcy polskojęzycznych elit, fakt, że tylu ludzi pomagało Żydom to cud o dowód głębokich więzi między obywatelami nieistniejącego wówczas państwa. W ramach podziękowanie Żydzi oskarżają Polaków o antysemityzm  i zgłaszają kolejne roszczenia finansowe. Kiedy to obserwuję i myślę o dzielnych ludziach, dzieciach zamordowanych i palonych żywcem (rodzina Ulmów, Kowalskich i wielu, niezmiernie wielu innych) zadaję sobie pytanie czy słusznie tak się narażali i oddali najwyższą ofiarę? O trudnościach moralnych takich postaw i wyborów rozmawiałam ostatnio z koleżanką. Poświęcę wnioskom oddzielny tekst. 

Serdecznie polecam przeczytanie książki Lucasa  osobom zainteresowanym tematyką II wojny światowej. Nie jest to lekka lektura a dla mnie jako Polki przygnębiająca. Ale cieszy mnie, że za granicą są ludzie szukający prawdy a nie propagandy. W kolejnym wpisie poświęconym historycznym lekturom odniosę się do „Zdradzonej Polski” Davida G. Williamsona. Tę książkę winny przeczytać wszyscy którzy szukają sojuszników gdzieś daleko na Zachodzie. 

*****ENG********


I’ve read “Forgotten Holocaust, revised edition” book by Richard C. Lucas recently.  Reading book concerning Poles fate during WWII by foreigner author made up interesting reading matter. Preface by Norman Davis was last element of a very good overall. It is especially needed as a cure for “historical” books by J.T. Gross (“Polish” elites and mainstream favourite one) doing his best to persuade all Poles are Jew-eaters. Books and movies by such persons are more and more frequent in Poland and financed from public money to make matters worse.

Forgotten Holocaust title was extremely controversial. In its origins word “Holocaust” means “burnt sacrifice”, however Jews believe (and persuade almost everyone) they are the only ones allowed to use ancient origin term. However  Hitler planned to exterminate not only Jews but Poles as well (in next step of his sick actions). “The final solution” stroke Jews mostly simply due to lack of time. Hitler lost a war. Being deaf for every advice, including suggestions of own generals, looked for “living space” ignoring facts. He survived several assassinations (including the one known from “Valkyrie”  movie with Tom Cruise. A great work of action and propaganda, having almost nothing to do with historical facts).

One aspect is essential to notice. Mutual relation between pre-war Poland and Third Reich was relatively good, at least better than with Weimar Republic. We had difficult, almost hostile relation with Weimar Republic. Third Reich had a living interest with improving its political and diplomatic relations with Poland. Hitler looked for a potential allies for a war with soviet Russia.  Some time ago I wrote revision of Piotr Zychowicz’s book concerning facts mentioned.  However we mustn’t forger felonies committed during WWII.  It was actually a genocide and no other word is appropriate.


 (http://s.lubimyczytac.pl/upload/books/150000/150173/155x220.jpg)

Lucas analysed complicated mutual relations between Poles and Jews. Relations became especially difficult while such tragic time. Not only Jews were persecutions and massacres victims during WWII. Mainstream will mentioned Gypsies (pardon Romes), disabled ones, gays and lesbians (pardon homosexuals). I believe putting every human being to the concentration camp for nationality, sexual preferences and disability must be condemned. I will never call Gypsy with other name. I don’t like them. Few of them talked to me and robbed me during talking. I saw and notice how they are arrogant when being in need pretend. Every job is a infamy except for stealing and mendacity. Muslims coming to Poland are working in a bars and selling kebabs. They work and earn money legally. Gypsy are not working and to make matters worse are deceived with Bulgarians or Romanians. But let’s get back to main topic of a post. Talking about victims of Nazi’s Germany many forgot to mentioned one more nation cruelly persecuted. I mean  first victims of WWII, Poles inhabiting country attacked on 1st of September 1939. Regardless French-British “guarantees” Poland was left alone. In 17th of September 1939 country was attacked by one of the Allies, soviet Russia. 

France, our so called “sister” gave in almost without any fight. As the result collaboration Vichy government was created.  Thanks to political sense of its statesmen France finally become “the good one”  and one of The Allies. In France helping Jews was a crime, but temporal imprisonment was the only punishment. Imprisonment without tortures (like in Poland).  In Poland  death penalty for a whole family was a punishment. Whatever favourites of Polish speaking elites trying to suggest it was almost a miracle so many people decided to help co-citizens of non-existing  country. How deeply people were integrated and how enormous was compassion! As the acknowledgment, Jews are accusing Poles of anti-Semitism and wanted more and more money from Poland. I am thinking about brave and wonderful people (like Ulms and Kowalski families burned alive for helping Jews) hearing this. Louder and louder question appeared in my head: do they act right by sacrificing themselves? Why to do it if after all we are treated as felons? Recently I have talked with my friend about moral difficulties of such choices. In a separate  text I will write more about it.

I recommend everyone interested in WWII history to read Lucas book. Reading is not light and sometimes very sad for me as a Pole. Still however I am happy there are people abroad interested in a truth not propaganda only. In my next text concerning historical books I will present David G. Williamson “Betrayed Poland. The Nazi-Soviet invasions 1939”. In Poland this book is recommended for everyone looking for allies on a West and believing in West. 

F16 i Michelle w przebraniu, czyli moje wrażenia z „Hobbita”/F16 and Michelle in disguise. “Hobbit” review.

Na początku mojego tekstu zaznaczam, że jestem fanką twórczości JRR  Tolkiena, nie tak jak kiedyś, wciąż jednak jestem pod wrażeniem. Bez bicia przyznaję, że z fantasy przeczytałam niewiele ponad książki panów Tolkiena i Lewisa bo wszystko inne mi się potem jakoś średnio podobało. Oczywiście mogę mieć zarzuty do nazbyt wyidealizowanych postaci jak Aragorn, ale niemniej jednak stworzyć własny świat, z jego wierzeniami, historią i twórczo połączyć znane nam mity to jest coś. Stąd może moja nieco zgryźliwa recenzja. Bo ja wiem, że dzieło filmowe i ma swoje prawa, ale…  Nie mam nic przeciwko dodaniu czegoś przez reżysera, byle to nie było od czapy i pasowało do pierwowzoru. Nie mam nic przeciwko eksponowaniu pewnych wątków i pomijaniu niektórych, byle nie zmieniać historii.

Moje pierwsze wrażenia z „Hobbita”?  Jako, że widziałam film w kinie IMAX 3D doświadczyłam pełni efektów. Technicznie wszystko stoi na naprawdę wysokim poziomie i robi wrażenie. Ale przecież nie o to chodzi, czyż nie? Tutaj znaczenie ma opowiadana historia. Film opowiada o przygodach młodego Bilbo Bagginsa, wujka znanego z Trylogii „Władcy Pierścieni” Froda i o tym jak odnaleziono Jedyny Pierścień.  Jak zwykle bywa z przygodami można je zacząć od:  Pewnego dnia, w spokojnej okolicy pewien spokojny młodzian siedział i palił fajkę. Ale ten dzień miał wszystko zmienić, bowiem w odwiedziny przyszedł pewien czarodziej i nic już nie było jak dawniej. Wieczorem młodzian (Bilbo Baggins)  miał niezapowiedzianych gości i… wszystko się zaczęło. Początek zapowiadał dobry film, ale potem wszystkiego było za dużo, za intensywnie i po prostu za długo. Gdyby skrócić całość do dwóch godzin myślę, że obraz by zyskał i nie miałabym wrażenia przegadania. Co mi się jeszcze podobało? Postać Thorina, walecznego (i zabójczo przystojnego i takiego męskiego i w ogóle cudownego) księcia krasnoludów i wodza drużyny. Szlachetny wojownik z tragiczną i skompilowaną przeszłością stanowi element niezbędny w podobnych historiach. Dwóch młodych krasnoludów też było niczego sobie. Dobrze wyglądali, nieźle zagrali rolę niezbyt ogarniętych młokosów, którzy dojrzewają. No i tyle pochwał.


(http://cdn-static.denofgeek.com/sites/denofgeek/files/styles/insert_main_wide_image/public/the_hobbit_7.jpg)

Co mnie najbardziej raziło? Zacznę od najbardziej obleśnej postaci, czyli Radagasta, jednego z czarodziei. Należał on do tej samej rasy i organizacji do Gandalf i Saruman, z tym, że zamiast misji wybrał jedzenie grzybków i hodowlę ptaszków. I zasadniczo niech sobie będzie outsider i odludek, wszak i lepsi od niego błądzili. Jednak scena w której ptaszek traktuje głowę Radagasta jako toaletę wywołała u mnie mdłości. Podobnie jak myszy pod ubraniem czy patyczak wyjęty przez Gandalfa. Miłość do przyrody nie oznacza od razu czegoś równie odrażającego.

Radagast to jedno, ale znikająca Galadriela do drugie. Rozumiem, że trzeba było wcisnąć ładną kobietę do filmu. Ale elfy nie miały zdolności znikania i rozpływania się w powietrzu. W świecie JRR Tolkiena podobne zdolności miały byty duchowe, czyli Valarowie i Majarowie, zaś elfy nie mogły się tego nauczyć. Co więcej nie mogła obiecać Gandalfowi, że pomoże mu jak ten tylko ją wezwie. Królowa nie miała możliwości  spełnienia czegoś takiego.  Owszem Galadriel na różne sposoby chroniła swoje królestwo, ale nie odpowiadała na prośby każdej istoty w potrzebnie w Śródziemiu. Coś podobnego mogła zrobić inna królowa z tolkienowskiego świata, nawiasem mówiąc pewnie ona zapaliła światełko podczas walki z Szelobą w „Powrocie Króla” i tylko ona mogła złożyć takową obietnicę. Czyli Galadriela mogła złożyć i dotrzymać obietnicy o ile nie była Galadrielą, ale tamtejszym odpowiednikiem Michelle Obamy.

Jak jesteśmy przy Michelle Obamie, warto wspomnieć o F16 made in Arda, czyli gigantycznych orłach. W jednej ze scen w której bohaterowie uciekają na drzewa przed orkami, Gandalf wysyła motyla coś tam mu szepcąc, czyli prosząc o pomoc (coś takiego było w „Drużynie Pierścienia”). Ten, że motyl leci hen, hen i jeszcze bardziej hen do Michelle Obamy, a raczej Baracka Obamy (szefa Gandalfa) a ten mu wysyła na pomoc kawalerię w postaci F16, czyli orłów. Kawaleria już czekała, bowiem tamtejszym odpowiednik Baracka Obamy już wiedział co się święci i zawczasu przygotował doborową ekipę. Orły ratują, oczywiście w ostatniej chwili bohaterów i jeszcze zapewniają im podwózkę do następnej lokacji. Wykonawszy swe zadanie wracają do macierzystej bazy i czekają na dalsze rozkazy. Drużyna zmęczona spadaniem z dużej wysokości oraz masową eksterminacją orków i goblinów potrzebowała odpoczynku, ale oczywiście tak dobrze nie będzie.

A jak przy walkach jesteśmy. Nie mam nic przeciwko scenom walk. Ale to „Hobbit” a nie „Kill Bill”, w którym seksowna Uma Thurman masowo wycina wrogów. Scen walk było za dużo i po prostu męczyły. Bo w tej historii nie chodziło o cięcie i siekanie.

Czy film mi się podobał? Nie za bardzo. Raz, że lokacje i dekoracje do złudzenia przypominały we z „Władcy” i miałam ciągle wrażenie deja vu. Dwa książkową fabułę potraktowano, moim zdaniem, nieco zbyt luźno, właściwie tworząc nową historię. Coś takiego widziałam ekranizacji „Podróży Wędrowca do Świtu”, gdzie poza imionami bohaterów i nazwami geograficznymi nic nie miało związku z powieścią Lewisa. Trzy, że dodane elementy jak znikająca Galadriela, motyle-telefony satelitarne czy nowoczesne wypowiedzi bohaterów miały się nijak do świata JRR Tolkiena. Mam wrażenie, że w filmie magia i nastrój tego świata zostały wyparte przez przydługie walki i efekty najnowszej techniki. Szkoda.

A na koniec konkurs. Kto był w świecie JRR Tolkiena odpowiednikiem Baracka i Michelle Obamy? W nagrodę kawa (albo coś innego) wirtualnie, lub realnie. Odpowiedzi proszę słać mailowo, ilość nagród nieograniczona. 

*************ENG**************
I am a fan of JRR Tolkien’s writings. As a teenager I was a real maniac, but still I have a kind of sentiment towards it. From so called fantasy books I’ve read little more than works by Tolkien and Lewis. Everything else just did not impress me in fact. I have some objection towards “too ideal” characters, Aragorn for example, but creating own world with its history and believes is really a great job. Also putting up together known myths like a puzzles pieces to came up with a grand new creation is a really great piece of art. Due to mentioned reasons my review of “Hobbit” the movie won’t be very enthusiastic to be sincere. I am fully aware that director may and even should add something own top the movie. Still it have to fit the original, at least in my opinion. Original history is to be kept, even if some threads might be omitted, whereas others are exposed.

What was my first impressions from “Hobbit”, movie seen in IMAX 3D cinema? I  felt and experienced all effects. From the technical point of view everything was perfectly fine. However it was not the effects I wanted to see in general. The main plot was about young Bilbo Baggins adventures. We’ve met Bilbo in LotR trilogy, as he was uncle of Frodo. In “Hobbit” we will know when and how The Only Ring was found. How everything begun? Just as in other stories during one, calm day young guy was sitting in his garden with a pipe. But this day was different as a young guy met a certain wizard and nothing  was the same any more. In the evening unexpected guest arrived and… the journey begins.  Judging from the very beginning “Hobbit” might be a really great movie. If the picture would be shorten and last two hours it would be better.  Unfortunately it lasted too long. I liked Thorin  (so brave, so handsome and so masculine and just wonderful) dwarves prices and leader of the fellowship. What kind of character is essential in that stories? Noble warrior with difficult, complicated and tragic past. I also enjoyed two young dwarves (so much handsome) growing up.. And that is all I liked.

 (http://cdn-static.denofgeek.com/sites/denofgeek/files/styles/insert_main_wide_image/public/the_hobbit_7.jpg)

What I did not like in the movie? Firstly Radagast creation, the way on the wizard, from the same race and organization from Gandalf and Saruman came from, was presented. Radagast decided he start eat mushrooms and breed birds instead of taking part in any mission.  Such attitude is, to be sincere, the worst. Seeing birds treating Radagast’s hair as a toilet almost make me vomit. I had the same feeling looking at mice under trousers or insects in the mouths. The fact that someone love and respect wildlife doesn’t make him immediately so disgusting.

One disadvantage is Radagast, whereas disappearing Galadriel is another. Beautiful woman is essential part in every movie, that is ok. But elves in the Middle earth didn’t possess ability to disappear. There are creatures capable of doing it, namely Valas and Maias (spiritual beings of the great power). Elves weren’t able to learn such tricks.  Moreover Galadriel couldn’t promise Gandalf a helping hand whenever he will ask for it. Queen of the elves  just wasn’t able to carry out such promise, but there was another queen from Tolkien’s world able to do this. Actually is was probably this second queen (not Galadriel) who lighten a light during fight with Schelob in “The Return of the King”.  So why did Galadriel, positive character and such characters just cannot lie in such matter, make such promise to Gandalf? Maybe it was not a Galadriel but Arda’s equivalent of Michelle Obama in disguise?

Taking about Michelle we should mention F16 made in Arda, the great eagles. In one of the scenes fellowship were hunted by orcs and found a shelter on a trees.  It was then Gandalf send a  SOS message using butterfly (as in “Fellowship of the Ring”). Butterfly flied far, far and even more far away to Michelle and Barack Obama (Gandalf’s boss). Tolkien’s equivalent of Barack Obama sent F16. Cavalry was  ready as Barack already knows what is going on. In the last and most critical moment eagles save all good guys and gave them a lift to the next location as well. After this excellent action they went back to their base. The fellowship, tired after falling from the high and mass orc’s and goblin’s extermination desperately needed such lift. But of course this is not the end…

I have nothing against fights, really. But this was “Hobbit”, not sexy Uma Thurman killing everyone around in “Kill Bill”. In my opinion there were much too many fight scenes. Fight was not the most important here.

Do I like movie? In fact: not really. Firstly location and decorations looked perfectly the same as in LoTR. I had déjà vu feeling all the time. Secondly history from the book was treated too tenuously, in fact I’ve got impression of seeing new story. Disappearing Galadriel, butterflies - sat phones and   moderns (21st century like) statements just didn’t fit. I feel no magic of JRR Tolkien’s world, no magic but only special effects and too long fights. Pity.

Now, at the end, a little competition. Who I was (or may be treated as)  equivalent of Barack and Michelle Obama in the world created by JRR Tolkien? The reward is coffee (or something else, in virtual or real world). In anyone interested, please send my answer by e-mail. There is no limit of  rewards.