Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciekawostki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciekawostki. Pokaż wszystkie posty

Złotousta Ewa

Pod moim poprzednim testem zauważyłam żywą dyskusję (co mnie cieszy) oraz dawno nie widzianych gości. Celus, Kira witam z powrotem po długiej przerwie! Ja mam tradycyjnie mało czasu. Terminy, czy jak tutaj mawiają D Days, bywają zabójcze, nieuchronne i zawsze przychodzą za wcześnie. Zazwyczaj się wyrabiamy, ale za pięć dwunasta, co bywa denerwujące. 

Kolega przesłał mi ten oto link [1]: Złote słowa premier Kopacz naprawdę potrafią powalić na kolana i rozśmieszyć. Sama nie wiem czy śmiać się czy raczej płakać kiedy premier rządu dużego państwa Europy zaczepia turystów czy proponuje ministrom kupno loda. Chyba nie muszę nikomu tłumaczyć co znaczy "zrobić loda" i dlaczego zabrzmiało to podobnie. Nie wiem też co Ewa Kopacz pragnęła osiągnąć zaczepiając ludzi w pociągu (nad którym leciał samolot). Definicja taniego i przyjaznego państwa a'la PO to zbyt skomplikowana sprawa, przynajmniej kiedy wyłączy się TVN.


A'propos pechowej pani premier. Znalazłam niedawno w sieci kanał z filmami historycznymi. Autor przestawia znane i mniej znane postacie w humorystyczny i nieformalny sposób. Nie mam z tym problemu, a film polecam obejrzeć. Zwłaszcza sposób w jaki autor podsumował Ewę Kopacz. 


Kanał znalazłam przez przypadek, kiedy szukałam czegoś po polsku.

[1] http://niezalezna.pl/68638-opalasz-sie-dzis-na-plazy-dekolt-poparzy-czuje-nowy-kultowy-tekst-ewy-kopacz

Czekolada dla serca


Uwielbiam czekoladę (a kto nie lubi??), najbardziej mleczną z orzechami lub migdałami. Biała jest dla mnie za słodka (co za zaletę bo ciężko zjeść więcej niż kilka kostek) a gorzkiej nie cierpię (ponoć zdrowa, ale niedobra). Jeśli podobnie jak ja uwielbiacie słodką przekąskę,  mam dla was  dobrą wiadomość.
Na łamach czasopisma Heart (IF=6.023) opublikowano artykuł wskazujący na pozytywną korelacją między spożyciem czekolady a ryzykiem zawału serca oraz chorób układu krążenia. Wedle uczonych z Uniwersytetu w Manchesterze oraz Cambridge regularne spożywanie czekolady potrafi naprawdę wspomóc i chronić nasze serce. 

Gender w badaniach naukowych



Temat gender pojawia się co jakiś czas, w mniej lub bardziej sensownych komentarzach. Osobiście uważam, że wszyscy ludzie winni być równi wobec prawa. Nie można jednak negować indywidualnych różnic czy w płci, czy umiejętnościach czy zdrowiu. Jesteśmy różni i piękno tkwi w różnorodności. Próba równania wszystkich walcem budzi mój sprzeciw tak samo jak niektóre co bardziej nawiedzone komentarze na moim „ulubionym” portalu. Dlatego dzisiaj dla odmiany o absurdach z kanadyjskiego podwórka.

Ulicznym samochodem do pokoju myć



Nie piłam i nie bredzę. Tytuł posta do tłumaczenie na polski słówek z kanadyjskiego angielskiego, które mnie zaskoczyły. Zrozumiałam w czym rzecz, znałam język dość dobrze przed przyjazdem, ale oczywiście lokalny koloryt. 

Street car (dosłownie ulica/uliczny i  samochód) to tramwaj. Kiedy po raz pierwszy usłyszałam kombinację słów lekko zdębiałam. Po czym jeździ samochód jak nie po ulicy (poza miastem po drodze, ale wciąż), bo raczej nie po chodniku. W pierwszej chwili sądziłam, że chodzi o taksówkę, wszak jaki inny samochód, nie będący prywatnym pojazdem, jeździ po ulicy? 

Z dedykacją dla wszystkich (dobrych) szefów


Dziękuję za wszystkie ciepłe słowa pod poprzednim postem. Wiem, wiem robię się monotematyczna wciąż pisząc o moim wyjeździe do Kanady, ale cóż teraz to zaprząta moje myśli. Na obserwację polityki zdrowia szkoda, chociaż staram się być na bieżąco co tam znowu się wyprawia i w jaki sposób władzuchna okazuje swoją troskę i zainteresowanie zwykłym obywatelom. Na komentarz do protestu rodziców chorych i niepełnosprawnych dzieci brak słów. To skandal, że w równie eugeniczny sposób traktuje się ludzi słabszych, dając im grosze zapomogi. A ponoć rząd zatroskany o rodzinę i ponoć polskiej rodzinie ma być lepiej. Ludzie heroicznie opiekujący się nieuleczalnie chorymi, poświęcający swoją pracę i życie dla drugiego człowieka to bohaterowie którym winniśmy wsparcie i szacunek. A państwo swoją rolę ogranicza do rzucania kłód pod nogi. Standard. Na temat Ukrainy i rzekomego sukcesu „polskiego” rządu zamiast komentarza przytoczę słowa: zanim zaczniesz robić porządki u sąsiadów, posprzątaj własny ogródek. Inna wersja mówi, że nim się zacznie zbawiać świat, należy zająć się sobą, potem swoim otoczeniem i jak starczy czasu resztą świata. Ale oczywiście najłatwiej jest radzić innym, najlepiej nie ruszając się z domu i ograniczając do gadania. To najłatwiejsze, ale przechodząc do przyjemniejszych tematów.

Sztuczne nosy pomogą w diagnostyce?



O tym, że psi nos stanowi niezwykle czułe narzędzie do rozpoznawania i wykrywania zapachów nie muszę chyba nikogo przekonywać. Dzięki tym  umiejętnościom psy stanowią cennych i pożytecznych pomocników w pracy policji czy celników. Potrafią „wywąchać” narkotyki ukryte w niezwykle sprytny sposób (także pod fałszywym, ciążowym brzuchem), czy też znaleźć ślady na miejscu zbrodni. Psie nosy mogą być też pomocne w diagnostyce.

Czytałam, bodajże na onet.pl, historię człowieka, któremu życie uratował rottweiler. Mężczyzna ten miał się zaopiekować pupilem swego przyjaciela. Ponieważ znał psa od szczeniaka, często odwiedzał swego kumpla  regularnie,  wyraził zgodę. I faktycznie początkowo wszystko szło dobrze. A pewnym momencie jednak rottweiler zaczął się dziwacznie zachowywać. Usiłował wygryźć mu kawałek skóry z nogi, fragment skóry gdzie mężczyzna miał niewielką plamkę. Musiał bez przerwy uważać, ponieważ pies podchodził regularnie i zębami usiłował wygryźć miejsce. Ponieważ mężczyzna słyszał o tym, że psy potrafią wyczuć chore miejsca, na przykład kładą się i wygrzewają bolący żołądek, poszedł do lekarza. Niewielka plamka okazała się wczesnym stadium czerniaka złośliwego. Na tak wczesnym etapie nowotwór nie stanowił jeszcze zagrożenia. Pies uratował życie przyjacielowi swego pana, gdyż prawdopodobnie nikt by nie szedł do lekarza z tak niewielką plamką.  Takich historii na pewno jest wiele.

Demoniczne SPA na szczycie cywilizacji


Jak wiedzą moi stali Goście lubię zaglądać na portale o dość skrajnej linii by poznać najbardziej radykalne opinie. Dzięki portalowi fronda.pl wiem, że pojęcie katolalib nie jest li tylko wymysłem, dzięki natemat.pl z kolei widzę jak daleko lewactwo ma niewiele wspólnego z lewicową wrażliwością o słabszych. Oczywiście co do lewactwa nie muszę czytać portalu Tomasza Lisa by wiedzieć z kim mam do czynienia. Niemniej jednak można tam znaleźć kwiatki, które przebijają niejedno co napisze jedynie słuszna gazeta. Zatem w ramach psychodelicznej podróży przez meandry odlotów, zapraszam do odwiedzenia linków oznaczonych jako [1] oraz [2]. W kolejnych paragrafach oczywiście pokrótce wyłożę moją opinię, niemniej jednak zachęcam do samodzielnej lektury. Tylko ostrzegam: lepiej niczego nie pić w trakcie bo jeszcze zapluje się monitor lub co gorsza udławi ze śmiechu.

Diaboliczne fantasy


Dla osób wierzących w Boga oczywistym jest, że prócz Boga istnieje też szatan. Pewne czyny, jak działalność Czerwonych Khmerów, obozy koncentracyjne czy sieć łagrów są tak przerażająco okrutne, że wydaje się, że sprawcy musieli zostać opętani. Wyzwolone wówczas pokłady zła są tak ogromne, że aż niewyobrażalne by mogły tkwić w ludziach jak my. Jak pisał klasyk „są rzeczy na niebie i na ziemi o których się nie śniło filozofom”. Także psychiatrzy przyznają, że opętania w sensie religijnym istnieją i są wypadki gdy medycyna nie potrafi wyjaśnić określonych zachowań. Podobno największym zwycięstwem diabła jest to, że ludzie przestali wierzyć w jego istnienie. Ideologia relatywizacji i rozmywania wszystkiego „hulaj dusza piekła nie ma” przyczyniła się do tego. Kiedy jednak zaczynam o wszystkim myśleć sama nie wiem czy bardziej szkodliwe jest udawanie, że na świecie nie ma zła, czy też ośmieszanie zagrożenia jak czynią nadgorliwi katolicy. O ile tekst w linku oznaczonym jako [1] można potraktować jako ciekawostkę i dowcip, o tyle link [2] to pokaz przerażającej złej woli i niewiedzy.

Globalne ocieplenie atakuje

Jak już wszyscy wiemy, Ameryka Północna została ciężko zaatakowana przez globalne ocieplenie. W ramach ocieplania się klimatu przyszły śnieżyce, mrozy i silny wiatr. Sparaliżowane są lotniska.  Zaleca się aby ludzie nie opuszczali domów o ile nie jest to konieczne. 

Wiadomo nie od dzisiaj , że macherzy od przemysłu globalnego ocieplania potrafią skutecznie wmówić jak to ocieplenie oznacza oziębienie i właściwie to tylko różnice w słownej semantyce.  Organizacje jak Greenpeace tak łatwo nie zrezygnują z kroci zarabianych na tak zwanej walce z globalnym ociepleniem. Hasło dobre jak każde inne, zaś dolary całkiem realne. Niejaki Al Gore tak skutecznie lobbował za swoim, że mu nawet Pokojowego Nobla dali. Potem dali i Barackowi Husseinowi Obamie. Tenże Obama wracając z tak zwanej konferencji klimatycznej w Kopenhadze wpadł w śnieżycę. Teraz na jednego i drugiego śnieg pada aż miło, zaś Stany Zjednoczone walczą ze śniegiem. Od czego jednak telewizja i przemysł ogłupiania? Dlatego powtórzę za politycznie poprawnymi itd. Nie ma zimy i nie ma śniegu. To tylko urojenia. Owszem coś tam pada, ale jak wiemy ocielenie objawia się przez oziębienie. Zatem jak komuś z zimna ząb na ząb nie trafia, winien rozpiąć kurtkę bo tak naprawdę mu gorąco. A jeśli myśli inaczej ulega halucynacji. 

Pelerynka-niewidka w każdej szafie? /Invisibility cloak for everyone?



Motyw niewidzialności od dawien dawna pojawia się w filmach i powieściach z szeroko rozumianej fantastyki oraz fantastyki naukowej. Wystarczy wspomnieć, z co nowszych, pelerynkę czarodzieja w okularkach ze słynnego cyklu JK Rowling. Kto z nas moi mili Goście nie chciałby czasem rozpłynąć się w powietrzu i zniknąć by mieć chwilę spokoju? Chyba każdy z nas czasem tak miał. Szczególnie gdy chodziło o cichutkie wymknięcie się z domu na imprezę do kolegi czy coś takiego.. oj rozmarzyłam się wspominając czasy młodości. Ale wracając do spraw poważnych ta pelerynka niewidka przestaje powoli stanowić element fantastyki.

Piękna nasza Polska cała cz2- Warszawa cz 2/Places worth seeing in Poland: Warsaw part2

Po tygodniowej przerwie wracam z moim cyklem o interesujących miejscach w Polsce. Cykl ten w szczególny sposób dedykuję Gościom zza granicy, mając cichą nadzieję, że zdołam przekonać do odwiedzenia pięknego kraju jakim jest Polska. Oczywiście  myślę, że dla osób z kraju taka wirtualna wycieczka może być interesująca. Jeśli chcecie moi Czytelnicy bym „zareklamowała” niejako wasze miasto lub region piszczcie śmiało! Będę wdzięczna za wszelkie sugestie i porady. Zatem jak obiecałam poprzednio: parki i zamki Warszawy, czyli moja ulubiona część.

Jako, że każda panna to księżniczka a każdy pan książę, zaczynamy spacer od zamku królewskiego, tuż przy końcu ulicy Krakowskie Przedmieście. Byłam w środku raz z wycieczką szkolną i serdecznie polecam wykupić zwiedzanie wnętrz z przewodnikiem. Nie tylko zobaczymy pięknie odrestaurowane wnętrza pozwalające wczuć się w klimat dawnych wieków, ale poznamy ciekawostki na temat dawnych mieszkańców. To co mnie najbardziej zachwyciło to posadzki, prawdziwe dzieło sztuki stolarskiej. W jednym z pomieszczeń widziałam tak cudowną mozaikę z sześciu bodajże elementów, że do dzisiaj jestem pod wrażeniem. Ale oczywiście prócz podłóg możemy podziwiać antyki, obrazy w złotych ramach i cały klimat aż tętniący dawnym przepychem. Zapewne wielu się zdziwi, że zamek został odbudowany po wojennych zniszczeniach i widziane przez nas dzieła sztuki nie są wcale wiekowe, chociaż oczywiście starano się maksymalnie zachować wygląd sprzed II w.ś.


(http://www.miejskalornetka.pl/uploads/03a._Gabinet_Konferencyjny_fot._M._Bronarski.jpg)

Skoro zwiedziliśmy „oficjalny” pałac królewski, nie może nie zajść przynajmniej do parku przy Łazienkach, rezydencji ostatniego (niezbyt fortunnego i niezbyt dobrze ocenianego) króla Polski, Stanisława Poniatowskiego. Fakt, że monarcha należał do licznego grona kochanków carycy Katarzyny II raczej nie przysporzył mu popularności. Ale wątpliwości co do postawy i rządów króla nie powinny nijak nam przeszkodzić w zwiedzaniu zadbanego parku wokół klasycystycznego pałacyku. Kompleks pałacowy to nie tylko wspaniała pamiątka przeszłości, ale także miejsce wystaw oraz innych wydarzeń o charakterze naukowym, kulturalnym czy sportowym. Osoby nie chcące wykupywać biletów do zwiedzania środka wnętrz zawsze mogą pospacerować wśród zieleni drzew. Dumą i swego rodzaju symbolem parku są pawie, zaś szczęśliwcy mogą upatrzyć rudą wiewiórkę uciekającą przed wzrokiem przechodniów.


(https://www.warsawtour.pl/sites/default/files/imagecache/atrakcja_big/repozytorium/zdjecia/muzea_warszawa/lazienki/lazienki_04.jpg)

Skoro już nam spacerujemy śladami dawnej arystokracji nie możemy rzecz jasna zapomnieć o pałacu w Wilanowie. Sam Wilanów to obecnie dzielnica snobów i nuworyszy, cel i marzenie buractwa za całej Polski (przepraszam w tym miejscu normalnych mieszkańców tej dzielnicy stolicy). Nieciekawe sąsiedztwo nie powinno jednak zniechęcać do zwiedzenia pałacu o niezwykle oryginalnej architekturze. Z połączenia staropolskiego stylu budowy z ówczesnymi (wiek XVII) nowinkami i stylami architektonicznymi powstało prawdziwe cacko. Podobnie jak w przypadku Łazienek, Wilanów to nie tylko zabytek otoczony, moim zdaniem, jeszcze piękniejszym parkiem, ale także miejscem gdzie tętni życie kulturalne. Regularnie odbywają się tam koncerty, spotkania, wystawy oraz konferencje. Myślę, że zawsze można znaleźć coś ciekawego, coś co przeniesie nas w świat sztuki i piękna, jakże odmienny od codziennego pragmatyzmu..


(http://kolumber.pl/upload/photos/0011/3249/f2e7694c874842f09cde860fb22ebee5_big.jpg)

Rzecz jasna mój skrótowy opis nijak nie wyczerpuje tematyki ciekawych miejsc do zobaczenia. Nawet wspomniane wielce subiektywnym zestawieniu miejsca, zostały jedynie wspomniane i zasygnalizowane, gdzie warto by się, zdaniem autorki bloga, zatrzymać. W następnym odcinku cyklu, wspomnę o moim ulubionym regionie kraju, Podlasiu. Zatem do zobaczenia i miłego dnia!

************ENG**************

Last week I had a break, but now I am back with my posts about places worth seeing in Poland. I want to dedicate posts especially to my foreign guests in hope I will convince some of you to visit such a beautiful place as my country. I am not forgetting my Polish guests and I hope virtual tour to be interesting for you all. Today I would like to say a few words about parks and palaces of Warsaw. To be sincere visiting park and palaces are more interesting for me than going to museums. 

Princess is hidden deep inside of every girl and every boy can be a prince. We will start our tour from royal castle, located at the end of Krakowskie Przedmiescie street. I have visited castle once with my class on a school trip. It was then I became astonished with every room and part of furniture inside. I strongly suggest to everyone to take a guided tour at least once. Not only one can see and admire  royal interior but to hear a lot of curiosities about former inhabitants as well. Walking from one richly inwrought rooms we will feel as if we arrived in a past. Everything, especially floors are pieces of art. In one of the halls I saw wooden mosaic made of six different parts. I have no idea how to describe it. Not only floors but every golden framed picture, every single detail of single room is luxurious and royal. I am almost sure few people outside Poland knew beautifully renovated castle was in ruin after WWII and was rebuilt basing on old pictures and schemas… There were almost nothing but debris in Polish capital in the year of  1945.


 (http://www.miejskalornetka.pl/uploads/03a._Gabinet_Konferencyjny_fot._M._Bronarski.jpg)


Having “official” royal palace visited we will go and see Łazienki castle, or at least beautiful park of. Palace mentioned used to be a Stanislaw Poniatowski, the last king of Poland  residence. King Poniatowski was and still considered as weak and unfortunate. One of the reasons of his unpopularity was romance with Russian tsarina Catherine the Great.  Poniatowski was not the good king, but palace build in Greek revivalist style is a pearl.  The whole building is not only the monument of the past, but place of vivid cultural, scientific or sport life. A lot of events are taking place there or in a beautiful park in closest neighbourhood. Walking down the  paths one will meet peacocks, symbol the park. More lucky one may see squirrels running quickly.



 (https://www.warsawtour.pl/sites/default/files/imagecache/atrakcja_big/repozytorium/zdjecia/muzea_warszawa/lazienki/lazienki_04.jpg)

Tracing old nobles residences we just can’t forget Wilanów castle. Modern Wilanów is a district where new riches live. Very bad place to live with least friendly and interesting neighbours around Warsaw.  Knowledge about such inhabitants should not prevent us from visiting even more beautiful park than in   Łazienki palace. Architecture of Wilanów is interesting being a combination of traditional Polish style of noble’s residents and 17th century style seen in other European countries. Palace is surrounded by well-groomed park. Wilanów palace is a place where visitors go for concerts, conferences, exhibitions or meetings. I think we will always find there something taking us to beautifully unpractical world of art and beauty. We just can rest there from daily pragmatism.



 (http://kolumber.pl/upload/photos/0011/3249/f2e7694c874842f09cde860fb22ebee5_big.jpg)

 In the previous sections I’ve described places worth seeing in Warsaw. I chose few most interesting in my opinion, but chosen by me are not the only to be visited. My descriptions were of course short and not detailed enough. My blog is not dedicated to travelling topics and to describe every each places I will need to write separate text for every place. Still however I hope my post was not boring. In the next part of the cycle I will write about my favourite land of Poland, Podlasie. Have a nice day and bye!

Dowcip polityczny/Policital joke

Kiedy poczytałam jak to człowiek z Twitterem wymyślił plan pokojowy w sprawie Syrii myślałam, że to dowcip. Ja myślałam, że pomysł wyszedł ze strony rosyjskiej, jak wiadomo sojusznika Syrii. Chodziło o to żeby rozbroić reżim el -Asada z arsenałów broni chemicznej, bez konieczności zbrojnej interwencji. Prezydent Stanów Zjednoczonych, Barack Hussein Obama, podchwycił propozycję Moskwy dającą mu szansę wyjść z twarzą z całego zamieszania. Zgoda Kongresu nie była pewna, zaś „gołąbek pokoju” naobiecywał nieco za dużo. Zapowiedział też, że USA to nie policjant świata, co oczywiście sugeruje całkiem sporo. Ciekawe czasy kiedy to Rosjanie pomagają zachować twarz amerykańskiemu prezydentowi. A jak ciekawie, to ciekawie i dochodzimy do dowcipu.

Nie, to nie Rosja zaproponowała plan pokojowy w sprawie Syrii, ale Minister Sikorski i Anne Applebaum (małżonka ministra o amerykańsko-żydowskich korzeniach) na Twitterze, Pomysł podchwycił Siergiej Ławrow i przekazał dalej, do Prezydenta Putina. Nie wiem czy Biały Dom i Kreml wiedzą, że mają pośrednika w Warszawie i to nie byle pośrednika bo z Twitterem. Podobno amerykańska interwencja miała być przesądzoną, ale nagle John Kerry zobaczył wpis Ministra Sikorskiego i …. pokój na świecie uratowany! Otóż bowiem Minister powiedział, a Anne Applebaum napisała, że Rosja jest odpowiedzialna za powstanie arsenału Baszara el –Asada. Nie wiem czy panowie Kerry oraz Ławrow wiedzą jakiego mają pośrednika. Pośrednio pośrednika, że tak powiem, pośrednika i altruistycznego doradcę ma też Prezydent Putin, który bez tegoż doradcy sam by nie wymyślił sensownego planu. Bez Anne Applebaum także oczywiście. Zapewne wymienieni powyżej panowie byli by mocno zdziwieni wiedząc komu zawdzięczają rozwiązanie syryjskiego węzła gordyjskiego. I pewnie się nie dowiedzą, a szkoda w sumie bo trochę śmiechu każdemu się przyda.

 Cała historia brzmi tak kuriozalnie, że pasuje idealnie do kaczki dziennikarskiej na 1 kwietnia. Słuchając rano rewelacji nie byłam pewna czy nie śnię, a sny miałam bardziej dziwaczne. Ale nie, wiadomość media głównego nurtu całkowicie na poważne, zaś ich zwolennicy także traktują poważnie. Ja w to nie wierzę i to nie dlatego, że Minister Sikorski jest nie z mojej bajki. Po prostu mam świadomość co Polska może a czego nie może zrobić. Jesteśmy w stanie coś wskórać na Węgrzech czy Ukrainie czy w krajach podobnych do nas pod względem wielkości oraz siły gospodarki. Ale rozgrywki na linii Moskwa-Waszyngton to nie nasza liga. Biały Dom oraz Kreml nie potrzebują pośredników by się dogadać czy też kłócić. Gdybyśmy mieli inną ekipę u steru moglibyśmy coś tam ugrać będąc na wschodniej granicy UE oraz NATO. Ale niczego się nie osiągnie padając na kolana przed jedną stroną oraz czekając na klepanie przez drugą. Chyba nie muszę pisać kto jest tu pierwszą a kto drugą  stroną. Zawsze powtarzam, że trzeba grać w swojej lidze i tyle.

Aha: ani na portalu EuroNews, ani na Al Jazeera ,  ani na Russia Today nie znalazłam potwierdzenia rewelacji. A już nieraz przekonałam się, że wiadomości z „polskich” mediów głównego nurtu są równie wiarygodne i prawdziwe co dowcipy o Chucku Norrisie. Zresztą do mediów niejako drugiej strony też mam zastrzeżenia, ale skądś muszę czerpać informacje o Polsce a takowych nie znajdę na zagranicznych portalach. W sprawach zagranicznych zaś mieszanina nachalnej propagandy pomieszana ze sprowadzeniem wszystkiego do jednego jest niestrawna .

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14583096,_Die_Welt___To_Sikorski_wymyslil_plan_
ws__Syrii___Napisal.html
http://www.fakt.pl/-die-welt-o-roli-ministra-radoslawa-sikorskiego-w-sprawie-syrii,artykuly,417960,1.html

********ENG******
Hearing in the TV channel man with Twitter (Polish Minister of Foreign Affairs known from using tool mentioned) was the one who come up with peace solution in Syria it sounded like a joke.  Maybe I was naive thinking it was Russian idea of Syria’s decommission. It was proposed to avoid military action against President el-Asada,  simultaneously  get rid of chemical weapon.  US President, Barack Hussein Obama said “yes” to Russian proposition. Agreement enable him to save face, as Congress approval for military action wasn’t sure. To make matters worse “the dove of the peace” just promised and said too much and there were no easy ways to make a step backwards. Maybe there will be important change in US foreign policy, as  Barack Hussein Obama said, that USA is not “the policeman of the world”. Russians helping American President to save face makes up interesting times. As we will read later not only interesting but funny as well

It was Minister of Foreign Affairs in “Polish” government who actually introduced the idea of Syria’s solution! He and his Jewish-American spouse Anne Applebaum did everything essential on a Twitter. Sergey Lawrow found out original idea and got across to President Putin. I am not sure if both White House and Kremlin are aware of common middlemen from Warsaw. Middlemen all inclusive and best of best having Twitter. According to mainstream medias military action in Syria was prepared but in the very last moment John Kerry looked at Minister Sikorski’s tweet and….. changed opinion and world peace is saved! All of this happen as Minister Sikorski said  and Anne Applebaum confirmed,  Russia is to be blamed for Bashar el-Asad chemical weapon depository. Do Mr Kerry and Mr Lawrow know how excellent middleman is working for them? Altruistic middleman mentioned is also helping, in some way, President Putin who will never be able to introduce such an excellent solution without him. We should not forget Anne Applebaum and Twitter service of course. I am sure all gentleman mentioned above will be astonished hearing who is to be rewarded for Syrian problem solution. They will never know.. pity as everyone should hear a joke from time to time.

All story written above is neither product of my fantasy, neither Prima Aprils joke. I heard it in the morning. In the very first moment I was sure I am still dreaming. My dreams are sometimes even stranger. No it was news by local mainstream medias. News treated seriously by both medias and their followers. I can’t believe in such fairy-tale and not only because I am sceptical about Minister Sikorski and his current political party. I am aware what Poland can and can’t do. Hungary or Ukraine can be our partners as well as other countries similar in size and economic power. Political games between White House and Kremlin  are just something else, beyond us. Washington and Moscow just don’t need any middleman for mutual politics. Having other governors Poland would be able to strengthen position being country on a eastern border of both EU and NATO. Falling on a knees when talking to one side and waiting for “good job” for another lead to nowhere. It is also important to know what we can and can’t do.

Of course on no foreign portal I found such news. Nothing like that was available on EuroNews, Russia Today or Al Jazeera. It is not the first time when I realize news by “Polish” mainstream medias can’t be treated seriously. Pity when news are as true and reliable as Chuck Norris jokes. To be sincere no medias are ideal, but some are just worse than others.

for hardcore ones, links in Polish:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14583096,_Die_Welt___To_Sikorski_wymyslil_plan_ws
__Syrii___Napisal.html
http://www.fakt.pl/-die-welt-o-roli-ministra-radoslawa-sikorskiego-w-sprawie-syrii,artykuly,417960,1.html

Piękna nasza Polska cała- Warszawa część 1/Places worth seeing in Poland: Warsaw part one


Dzisiejszy post będzie pierwszym z cyklu. Będzie to cykl postów na temat ciekawych, pięknych i ważnych miejsc w Polsce. Zainspirował mnie do tego RedHoodGames w jednym z komentarzy na swoim kanale na YouTube. Dzisiejszy post dedykuję w szczególnym sposób   jemu a także wszystkim zagranicznym gościom  zaglądającym na mojego bloga (a wiem, że są takowi). Rzecz jasna na pewno też moi stali bywalcy, mam nadzieję, chętnie poczytają na temat naszej Ojczyzny, ale nie z punktu widzenia polityki. Nie ukrywam, że zamierzam dzięki temu poszerzyć i swoją wiedzę. Zatem dość wstępów, przejdźmy do meritum.

Jak zacząć cykl? Co pokazać? Z jednej strony kusiły mnie lasy i cuda przyrody Podlasia, moim zdaniem najpiękniejszego regionu Polski, ale z drugiej strony chcę też pokazać, że pomimo narzekań na rządzących (a kto nie narzeka) jesteśmy krajem europejskim i nowoczesnym. Dlatego też, idąc na łatwiznę, zacznę do miasta stołecznego, czyli Warszawy. Warszawy można nie lubić, nie my jedni tak uważamy i stolicy swojej nie lubimy, ale to jednak symbol bohaterskiej walki wbrew wszystkiemu i wszystkim (Powstanie Warszawskie), triumfu taktyki wojskowej (Bitwa Warszawska) no i po prostu największe i najważniejsze miasto. Skąd nazwa Warszawa? Pochodzi od legendarnych postaci Warsa i Sawy, prostego rybaka i jego żony, którzy udzielili schronienia uciekającemu księciu Siemomysłowi (był ojcem pierwszego władcy Polski po jej chrzcie w 966, zaś od tego czasu Polska istnieje jako jeden z krajów chrześcijańskiej Europy). Od imion dobrych ludzi ma pochodzić nazwa Warszawa.

Symbolem nowoczesności Warszawy jest, moim zdaniem, Centrum Nauki Kopernik. Nazwa pochodzi od nazwiska najwybitniejszego polskiego astronoma, Mikołaja Kopernika, twórcy heliocentrycznej koncepcji Wszechświata (jest o nim takie przysłowie „ruszył Słońce, wstrzymał Ziemię, polskie go wydało plemię). W centrum goście w każdym wieku mogą w ciekawy i przystępny sposób zbliżyć się do nauki. Dość rzec, że dostać bilety do Centrum stanowi nie lada wyzwanie. Na anglojęzycznych stronach centrum można przeczytać więcej (http://www.kopernik.org.pl/en/). Ciekawe i pomysłowe doświadczenia, planetarium pokazują naukę jako coś daleko odmiennego od nudnej sztywności znanej ze szkolnych ław. Sama byłam raz w planetarium w innym mieście i moje oczarowanie trwa do dzisiaj. Prócz stricte naukowych pokazów Centrum organizuje imprezy jak „Gwiezdne koncerty” czy „Teatr pod wysokim napięciem”. Na pewno każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. Umieściłam ten obiekt na pierwszy miejscu nie bez przyczyny. W Polsce mamy naprawdę dużo zabytków i cudów przyrody, ale nie chciałam aby mój kraj był postrzegany li tylko jako skansen, ale kraj gdzie historia i nowoczesność tworzą kontinuum.


(http://i.pinger.pl/pgr87/84355df20014afc24d749f53/Warszawa_Centrum%20Nauki%20Kopernik%20%2880%29.JPG)

Po edukacyjno-naukowej uczcie dobrze by było iść na spacer nieprawdaż? Zaś jeśli iść na spacer to koniecznie  ulicą Krakowskie Przedmieście, najbardziej reprezentacyjną arterią miasta. Ulica-deptak wiedzie wprost na Stare Miasto. Warto na chwilę zatrzymać się i podziwiać zabytkową architekturę przenoszącą nas w inne czasy. Osoby spoza Europy będą zdumione, że wszystko praktycznie zostało odbudowane po wojennych zniszczeniach. Obok ulicy Krakowskie Przedmieście jest też Chmielna i Nowy Świat: opiewane w licznych piosenkach na temat Warszawy, gdzie obecnie mieszczą się drogie butiki. Praktycznie każda stolica ma swoją reprezentacyjną arterię i dla Warszawy może być nią Krakowskie Przedmieście.


(http://www.funduszeeuropejskie.gov.pl/SukcesDziekiFE/PublishingImages/DSC_1623_kp_m.jpg)

Z Krakowskiego Przedmieścia dochodzimy wprost na Stare Miasto, przez mijając kolumnę króla Zygmunta III Wazy, zwaną po prostu kolumną króla Zygmunta. Rządy wspomnianego króla nie były dla Polski zbyt szczęśliwe, został jednak uwieczniony na wieki w miejscu zbiórki młodzieży i wszelkich wycieczek po Warszawie. Ostatnimi laty miasto stołeczne włożyło sporo wysiłku oraz środków finansowych  w odrestaurowanie kamienic. Nie znam się na architekturze, ale bogatość zdobień gzymsów oraz fasad zawsze budziły mój zachwyt. Co by nie mówić kamienice mają swój urok, czego nie mają nowoczesne, pozbawione ducha budowle. W licznych, wąskich lecz wielce nastrojowych uliczkach Starego Miasta można błądzić godzinami. Na zmęczonych zaś czekają liczne knajpki oferujące dania kuchni polskiej (polecam spróbować) oraz kawiarnie. Rzecz jasna można iść do Pizza Hut, ale to mamy wszędzie prawda? Istnieje też możliwość wycieczki z przewodnikiem, który opowie znacznie więcej niż mój skromny opis. Ja mam za zadanie jedynie wskazać warte zobaczenia miejsca. Nie podejmuje się zastępowania przewodnika, nie na blogu w każdym razie.


(http://www.przewodnicy.waw.pl/files/foto/Stare_miasto_warszawa_zabytki97____1314701295_small.jpg)

Czas na kolejny punkt na naszej mapie. Nazywany przez wieku koszmarkiem, ale jednak będący symbole Warszawy Pałac Kultury i Nauki zasługuje chociaż na zdjęcie. Stojący obok nowoczesnych wieżowców z metalu i szkła przypomina o czasach zupełnie innej sytuacji politycznej, okresu do dzisiaj budzącego gorące spory. Pomijając w tym momencie kwestie oceny tamtych czasów spójrzmy na chwilę na ten jakby nie patrzeć potężny budynek, który przez lata był najwyższym w stolicy. Do dzisiaj odbywają się tam imprezy kulturalne. Sama kiedyś trafiłam tam na niezwykle ciekawą wystawę dotyczącą dinozaurów. Polecam też wjechać windą na najwyższe piętra. Widok na panoramę Warszawy oraz rzekę Wisłę dzielącą miasto na dwie części zapiera dech w piersiach. Na temat zagospodarowania przestrzennego miasta pewnie można wiele powiedzieć, ale z lotu ptaka widok po prostu poraża. Przynajmniej mnie.


(http://www.witajwpodrozy.pl/_items/obrazy/Inne/warszawa_palac_kultury_mazowieckie.JPG)

W następnej części parki i zamki Warszawy, czyli to co lubię zwiedzać najbardziej. Mam nadzieję, że wpis stanowił odpoczynek i do następnej niedzieli!

*******ENG*************

By current post I am starting a new, let call it project. I am going to write about interesting, beautiful and important places all over Poland. Direct inspiration  came from RedHoodGames and one of his comments on YouTube channel. I want to dedicate current post, as well as other coming next, especially for my foreign guests.  I know there are some not speaking Polish ones, which makes my translation work reasonable. (I am not using google translator, dictionary only). The main  purpose of a whole cycle is to prepare kind of a guide. I hope my Polish guests as well will enjoy a new project. I don’t know how about you, but it is relaxing and educating to write about Poland not only from political point of view. So, let’s get to the main part.

To be sincere I was thinking how to start my writings.  What should be the first to be shown? I thought about beautiful forests and landscapes of Podlasie districts, on the other hand however I believe Poland should be presented as modern country. I know I’ve criticized a lot current governors, education and healthcare system. But to be sincere similar voices may be heard everywhere. Taking all into account I decided to start with a little presentation of  the capital city of Poland Warsaw.  As in other countries, Warsaw as capital in not popular with other greatest cities. Contention  between  most important cities across country is  not a Polish specific trait. All in all however, capital city should be mentioned first. Warsaw makes up an important symbol of bravery fight when all hope were lost (Warsaw Uprising) or proof we had great tacticians in our army (Battle of Warsaw known also as Miracle at the Vistula). City name come from the legend about Wars and Sawa. Wars was a fishermen who, together with his wife Sawa helped prince. Prince’s son was a first ruler of Poland existed as European country since its baptism in 966 AD. From  names of Wars and Sawa (Wars + Sawa gives Warszawa, name of Warsaw in original) came capital’s name.

The Copernicus Scientific Centre is, in my opinion, symbol of modern Warsaw. The Centre got its name from Nicolas Copernicus, the greatest Polish astronomer. Copernicus formulated heliocentric model of the Universe in opposition to older and wrong one putting Earth in the centre of all Universe. We have here a proverb about him meaning literally: “the one who moves the Sun and stop the Earth came from Polish nation”.  Let’s came back to Scientific Centre when guest in all age may learn and “see” science from its interesting and vivid version. Buying a tickets is a challenge, believe me. More can be read on English webpage: English. There are Russian  version available as well. I am a great admirer and supporter of showing science and something funny and spectacular.  We all remember our school education and the way science was presented, don’t we? Being in Centre I highly advise to see Planetarium. I see Planetarium in  other city and being still admired. Not only scientific performances but also “Starry Night Concerts”  or “High Voltage Theatre” are available for visitors.  Why do I chose to write about The Copernicus Scientific Centre at the beginning? I wanted to present Poland when modern objects and monuments of the past lies in the close neighbourhood.  Polish forests, nature and monuments of the past are worth seeing, but we are not a heritage park only.


 (http://i.pinger.pl/pgr87/84355df20014afc24d749f53/Warszawa_Centrum%20Nauki%20Kopernik%20%2880%29.JPG)

After science meeting it is a good to take a walk, doesn’t? My suggestion is to walk down, most representative Warsaw street of  Krakowskie Przedmieście. Street begins by crossing one of the main Warsaw streets and end at  the Old Town. I  strongly advice to walk slowly and look at the buildings nearby. Look as if they came from old, better?, times.  Feeling od astonishment may came to outside Europe guest when realizing almost everything was rebuilt after WWII destruction.   Two other famous from songs and stories streets are crossing Krakowskie Przedmieście: Chmielna and Nowy Świat. Across both mentioned expensive shops are now located.


 (http://www.funduszeeuropejskie.gov.pl/SukcesDziekiFE/PublishingImages/DSC_1623_kp_m.jpg)

As I already mentioned, Krakowskie Przedmieście street lead us to the Old Town. Before arriving there, one walk near  the King Sigmund the Third Column, known simply as the King Sigmund Column.  Kind Sigmund reign was not the best period for Poland, however he gave his name to the place when all trips and young people are meeting. Last years was a very profitable period for the Old Town. Warsaw’s governors put large amount of money and work to renovate townhouses. I am not an architect, however I am always impressed by the way such houses are build and decorated.  I think there is something within  townhouses, kind of inner spirit modern skyscrapers will never have. Skyscrapers  are cold and technical.  Warsaw’s visitor may spend hours walking down the narrow streets of Old Town. When tired or hungry or both numerous small restaurant are waiting. I strongly advise to try Polish cuisine dishes.  There are Pizza Hut nearby, but Pizza Hut may be found everywhere.. As far as I am concerned there is possibility to take a guided tour with a professional guide. The goal of my post was only to say few words about places worth seeing. I don’t think I may replace guide, not at the blog at least.


 (http://www.przewodnicy.waw.pl/files/foto/Stare_miasto_warszawa_zabytki97____1314701295_small.jpg)

Last, but not least let’s go the another place. The building I am taking about is called a nightmare by many. However the Palace of Culture and Science is the of the Warsaw’s symbols. In its neighbourhood moderns skyscrapers of metal and glass are located.  The Palace came from politically different period, when Poland was  actually not independent country.  Not going into  details how period mentioned is now assayed, let’s look at this monumental building. The building being a gift of Soviet Union to the Polish people for many years was the tallest building in not only Warsaw.   Now cultural and not only cultural events take place there. I remember how I found there interesting exhibitions about dinosaurs just by chance.  Going by a lift to the highest floors enable visitor to see amazing view on Warsaw and Vistula river dividing city into two parts. Of course a lot of objection can be made toward the way new building appear in Warsaw. Still I consider view from such perspective as breathtaking.



 (http://www.witajwpodrozy.pl/_items/obrazy/Inne/warszawa_palac_kultury_mazowieckie.JPG)

In the next part of virtual Warsaw trip I will write more about parks and palaces to see. This is my favourite part of any sightseeing. I hope you enjoy topic switch and till next Sunday.

McDrive dla niewyżytych

Wyrozumiałość i wspaniałość Europy nie przestanie mnie zadziwiać. Im pragnienie bardziej nienormalne i nie pasujące do ogólnego rozumienia przyzwoitości tym lepiej. Dlatego też, mam wrażenie rosyjskie regulacje prawne dotyczące zwalczania „propagandy homoseksualnej” (inna sprawa, że każdy taki przepis otwiera furtkę do nadużyć, ale ogólnie zamysł dobry) oburzają bardziej niż związki niemieckiej, lewicowej partii Zielonych (wrażliwych i kochających żabki) z pedofilią. Jak wiadomo seks wyrządza dziecku mniejszą krzywdę niż określenie co jest normalną rodziną. Ale nie o tym chciałam pisać. Oglądając EuroNews (polecam oglądać tę stację!) trafiłam na informację o.. seks-boksach w Szwajcarii. Tak, seks boksach.

Oto bowiem Szwajcarzy, ponoć w imię troski o prostytutki, chcą wprowadzić seks boksy, do których przyjeżdżają „mężczyźni” jak do McDrive, wrzucają przysłowiową  monetę i czas zacząć zabawę. Skąd cudzysłów? Uważam osobników korzystających z podobnych usług za coś stojącego powyżej gwałciciela w drabinie ewolucji, ale na pewno nie wartego uwagi ni szacunku. Nic nie tłumaczy takich zachowań  (seksu na jedną noc też). Człowiek tym się różni od zwierzęcia, że prócz popędów ma rozum. A jak nie ma tym gorzej dla niego. A więc Szwajcarzy chcą takim osobnikom iść na rękę i budować boksy. Lepsze to i bezpieczniejsze niż łażenie po krzakach. Jak wiadomo w krzakach można się podrapać tu i ówdzie, organ delikatny i nieszczęście gotowe. Taki seks-McDrive. Jako dla osoby niewyleczalnie nienowoczesnej coś delikatnie mówiąc niesmacznego.

Rzecz jasna mam świadomość istnienie handlu żywym towarem i zmuszania do prostytucji. Dla takich „biznesmenów” jako karę proponuję kastrację na żywca przez ofiarę, lub coś równie uroczego no i dotkliwe kary finansowe. Nie więzienie, ale coś co zaboli. Nie wiem tylko czy seks boksy pomogą kobietom, jak utrzymują pomysłodawcy, czy raczej klienteli. Rzecz jasna mam świadomość, że walka z prostytucją to walka z wiatrakami, bo jak jest potrzeba znajdą się cwaniaki. Dużo dobrego robią fundacje jak LaStrada, ostrzegając i uświadamiając, zwłaszcza młoda dziewczyny. Ale wiele pracy przed nimi.

Ktoś powie, że przecież nie każda zarabiająca ciałem jest do tego zmuszana. Racja. Pewne kobiety robią to  świadomie. Ale żadne głupiutkie filmiki czy artykuły pseudofachowców nie przekonają mnie, że sprzedaż ciała (czy to w wersji podstawowej jak prostytucja czy bardziej „z górnej półki” jak sponsoring) nie zostawia śladów na psychice. Może nie od razu, może nie u każdego takie same. Ale wszystko ma swoją cenę, to żadne odkrycie. Człowiek to nie kawałek mięsa na sprzedaż, człowiek  to żywa, myśląca i czująca istota. Nie budzi to w zasadzie (poza jakimiś patologiami) wątpliwości gdy chodzi o  zwierzęta, ale w przypadku ludzi jak widać tak.

http://www.euronews.com/2013/08/19/zurich-opens-drive-in-sex-boxes/

****ENG***********

Jedzmy czekoladę!/ Chocolate for health

Na przekór specom od obrzydzania ludziom życia i odbierana radości z jedzenia, ględzącym coś o „dietach” i „odchudzeniu”. Jedzmy czekoladę bo nie tylko smaczna, poprawia humor ale i działa dobrze na mózg. Nie mogłam się oprzeć delikatnemu, jak czołg, uderzeniu w speców od diet i odchudzania. Mam na nich alergię bo są jak szkodniki wpędzający młode dziewczyny i kobiety w kompleksy i anoreksję (moi stali bywalcy wiedzą o czym mówię) i wyciągający pieniądze na chemię. Ciężko się bronić przed wszechobecną propagandą i wmawianiem nam, że jesteśmy nic nie wartymi śmieciami będąc nieco pulchniejszym. Jednocześnie promuje się bieganie, ogromnie obciążającą układ oddechowy i krwionośny formę aktywności fizycznej, jako sport dla każdego. Dla każdego jest spokojna jazda na rowerze, spacery i Nordic Walking a reszta już nie. No, ale dość marudzenia (wszak to mimo wszystko nie blog o mnie i moim życiu, nawiasem mówiąc o czym czytać by nie było), ale wracajmy do czekolady. Tego cudownego wynalazku, który kochają młodsi i starsi i który stawia na nogi chodzących po górach, dostarcza magnezu, wzmaga produkcję serotoniny…




(http://s.ph-cdn.com/newman/gfx/news/2009/chocolate.jpg)

Badania przeprowadzone przez naukowców z Harvardu wskazują na działanie czekolady jako czynnika wspomagającego pracę mózgu. W celu wykazania różnic przebadano 60 osób o średniej wieku 73 lata, u których wykluczono demencję. Uczestnicy pili dwie filiżanki gorącej czekolady dziennie przez 30 dni. Okazało się, że części (18) uczestników zaobserwowano zwiększony przepływ krwi, co ma wpływ na sprawność mózgu. U tych samych osób zaobserwowano także poprawę wyników testów poznawczych. Już jakiś czas temu wykazano, że zwiększony przepływ krwi, co zatem idzie możliwość produkcji większej ilości energii może mieć istotny związek ze schorzeniami jak choroba Alzheimera.

Uczestnikom podawano dwa rodzaje czekolady. Jedna była bogata a flawonoidy o silnym działaniu przeciw utleniającym zaś  w drugiej nie było flawonoidów. Nie zauważono różnic między osobami, którym podawano dwa rodzaje kakao. Rzecz jasna, jak wskazuje Paul B. Rosenberg z Uniwersytetu Medycznego Johna Hopkinsa z Baltimore, potrzeba więcej badań by wskazać dokładne mechanizmy i związki kakao z chorobą Alzheimera, ale otrzymane wyniki wskazują na pewne tendencje.

A kończąc na wstępnym akcencie czyli dietach speców z Bożej łaski i przesadnie intensywnych  ćwiczeniach. To często  prowadzi do anemii, ta zaś jest powiązana z demencją jak wykazani naukowcy z uniwersytetu Kalifornijskiego. Anemia zwiększa ryzyko demencji  o 41%, co wykazano na próbie 2,552 dorosłych osób. Zatem? Czas na dietkę, jogurciki 0% i bieganie. Na starość nie będziecie mieć problemów… demencja wam to załatwi, zaś na nogach ze zniszczonymi przez sport stawami nie zajdziecie daleko. Nie mówię by o siebie nie dbać i się nie ruszać. Ale bez przesady ze wszystkim. Zwłaszcza z forsownymi ćwiczeniami.

http://medicalxpress.com/news/2013-08-chocolate-brain-healthy.html
http://medicalxpress.com/news/2013-07-anemia-linked-dementia.html#inlRlv

*****ENG*******

We may eat chocolate to increase our brain condition, for health. We may ignore all so called experts doing their best to make our live miserable and lack of any pleasure. So called “healthy lifestyle experts” want us to be on a constant diet, be afraid of gaining up on weight. Stop! Eating is a pleasure. Chocolate increases serotonin production, which makes us feel better. I know, I am not subtle now. I am just allergic towards “healthy lifestyle” admires and protagonists.  They are just wreckers, they are responsible for making young women and girls they are worthless being a little bit heavier. They want us to buy drugs doing only harm in order to have a right to be happy. To make matters worse they want everyone to believe heavy exercises like running are good and suitable for everyone. Walking, Nordic Walking and cycling are for everyone, whereas running require healthy and very efficient blood and respiratory system.  Let’s skip that topic (this is not a blog about myself and my live, which is actually not interesting) and come back to chocolate. Sweet chocolate increasing serotonin levels, magnesium donors and glucose supplier for mountain walkers…




(http://s.ph-cdn.com/newman/gfx/news/2009/chocolate.jpg)


Scientists from the Harvard University proved chocolate (cocoa literally) being a brain health increasing factor. A total group of 60 patients of the average age 73 was taken into study. Dementia made up exclusion criterion. Participants drunk daily two couples of chocolate during 30 days. Increased blood flow, which impacts brain worse, was observed  in a subgroup of 18 patients. Improvement on a thinking and memory skills checking tests was present as well. Previously scientist discovered between increase energy production in a  brain and Alzheimer disease. 

Participants received two kind of chocolate. First one rich in antioxidant flavanol, whereas second kind was flavanol-poor. No difference between two groups (being given different kind of chocolates) appeared. As Paul B. Rosenberg from Johns Hopkins School of Medicine in Baltimore more works and research are essential to describe relation between cocoa and Alzheimer disease more deeply. Study presented however is a first step making up guidelines for further investigations. 

Last but not least, let’s come back to so called “healthy lifestyle” and tough exercises, which is said to be good for our health. Anaemia is common result of such way of living. Scientists form  California University in San Francisco proved anaemia  to increase dementia risk for 41%. Conclusion mentioned is based on 2,552 older adults study. So, what to do! It’s a high time for a diet, 0% yoghurts and running of course.  You will have no problem being old: thanks to dementia you will be happy and unaware of a world around. Thanks to destroyed by sport joints you won’t get far away from place of living.  I am not suggesting we are to eat sweats only and do not move at all. I believe proportion is required and proportion only, especially in diet and intensive exercise matters.

http://medicalxpress.com/news/2013-08-chocolate-brain-healthy.html
http://medicalxpress.com/news/2013-07-anemia-linked-dementia.html#inlRlv

Czarna dziura absurdów


Polityka finansowa rządu i ministra finansów jest czymś niepojętym. Nie jestem ekonomistą, ale włos mi się na głowie jeży na pomysły dalszego zadłużania kraju gdzie bezrobocie szaleje a młodzi uciekają za granicę za chlebem. Długi mają to do siebie, że trzeba je spłacić a kto je spłaci? Królewna Śnieżka a może „niewidzialna ręka rynku”. Podobnie jak dług z czasów Edwarda Gierka to obywatele zapłacą za „kreatywną księgowość” ministra z tym, że obywateli będzie coraz mniej i cud jak system emerytalny nie rozpadnie się na naszych oczach. Minister Rostowski pomylił się w szacunkach budżetowych o zaledwie 24 miliardy złotych, taka mała sumka nic nie znacząca. Chyba tylko w Polsce za rządów PO i Prezydenta Komorowskiego coś takiego jest możliwe i bezkarne. Gdzie indziej delikwent miałby przymusową polityczną emeryturę.

Wiem, że pomysł by dobrać się do OFE wynika z chęci ratowania dziurawego jak ser szwajcarski budżetu i w oświecenie nie wierzę. Ale jeśli nie będę zmuszona mieć nic wspólnego z OFE nigdy i przenigdy nie dam im nawet złotówki, bo wiem, że pójdzie na zatracenie. Szefowie OFE i tak wyjdą na swoje bo dostają pieniądze nie od sukcesów w inwestycjach, ale faktu, że zapłacono obowiązkowe składki.

Ale to tylko część elementów. Jak się dowiadujemy z zalinkowanego artykułu, są pomysły likwidacji nadzoru bankowego. Jedną z bardziej sensownych rzeczy w Polsce jest system bankowy, przez co nasze banki nie są w równie tragicznej sytuacji co ich odpowiedniki na Zachodzie. Parabanki mogą robić co tylko co chcą bez żadnego bata. Komu ten bat przeszkadza? Ludziom, którzy chcą nachapać ile się da na daną chwilę a potem potop. Niestety finansowy potop porwie pieniądze wszystkich, także tych co myślą, że są ponad i bezpieczni.

To co jeszcze zwraca uwagę, to inny paradoks. Partia, nie wiedzieć czemu mająca przymiotnik „obywatelska” w nazwie nawołuje do bojkotu referendum w sprawie odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz.  Referendum to esencja demokracji, ale mówili w „Samych swoich”? A tak: „sądy sądami, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie” – mówiła babka dając granat do sądu. I myślę, że więcej komentować nie trzeba.


(http://i.wp.pl/a/f/jpeg/26711/jacek_rostowski_pap_550.jpeg)

Niejaki ksiądz Sawa umieścił w sieci listę popkulturalnych zagrożeń wystawiających ludzi na opętania. Nie wiem czy śmiać się czy płakać. Można prychnięciem skomentować wiązanie zespołu The Beatles czy Big Cyc z kultem Złego. Problem w tym, że takie wypowiedzi to woda na młyn dla przeciwników Kościoła i możliwość pokazania jacy to „ciemniacy” z katolików. Owszem spotykamy się z pokusami i zagrożeniami. Ale zamiast toczyć walkę z popkulturą należy wykorzystywać jej narzędzia by przekonywać ludzi do swojej racji. Konta na popularnych serwisach społecznościowych, ciekawe pogadanki, wyjście do ludzi „księdza z gitarą” to moim zdaniem może pomóc. Można się zamknąć w wieży z kości słoniowej, odprawiać mszę po łacinie tyłem do wiernych i gromić „złą kulturę masową” krzycząc z wysokości swego tronu. Ale czy wówczas nie będzie się krzyczało samemu do pustego pomieszczenia? Nie wiem co chcą niektórzy osiągać zakazując „Gwiezdnych wojen”, poza totalnym ośmieszeniem tematu jakim są zagrożenia dla duchowości i psychiki. W TVN24 słuchałam rozmowy posła Rozenka z RP z posłanką bodajże SP. Pornografia i pokazywanie kobiet jako przedmiotów seksualnych stanowi zagrożenie dla młodej (i pewnie nie tylko młodej) psychiki. Dojrzałe relacje między ludźmi to coś więcej niż seks, a jeśli ograniczają się do seksu… cóż każdy ma co chce, ale dla mnie to bieda z nędzą.

http://wpolityce.pl/artykuly/58823-minister-rostowski-likwiduje-niezalezny-nadzor-bankowy-wicepremier-chce-zabrac-knf-uprawnienia-do-wydawania-rekomendacji
http://pl.gloria.tv/?media=414701
http://wpolityce.pl/dzienniki/dziennik-lukasza-adamskiego/58822-wnaspl-kosciol-katolicki-nie-zakazuje-gwiezdnych-wojen-ani-wojowniczych-zolwi-ninja

Parę słów/ A few words about me

Anna nominowała mnie do nagrody, za co pięknie dziękuję. Zasady zabawy zakładają, że odpowiadam na serię pytań. Cóż mam nadzieję, że nie zanudzę i całość nie zabrzmi jak to ktoś nazwał „żalami małolaty”. Nie każdy codziennie ma świetny humor.  



1.Twoje największe marzenie?

Dobrze przeżyć swoje życie. Żyć tak by móc spokojnie patrzeć na swoje odbicie w lustrze. Nie mieć poczucia przegrania, zmarnowania swego czasu na ziemi. Może kiedyś uda mi się założyć rodzinę jak jakimś boskim cudem spotkam właściwego mężczyznę, a jak nie to po prostu kontynuować pracę.

2.Twoje życiowe Credo?

Żyj i daj żyć innym.

3.Czy masz coś do ukrycia?

Nie.. no dobra czasem oglądam komedie romantyczne

4.Co według Ciebie jest podstawą poczucia szczęścia?

Życie w zgodzie ze swoim sumieniem i wyznawanymi wartościami. Brak poczucia winy i poczucia krzywdy, czyli spokój ducha. Poczucie bezpieczeństwa, że na drugi dzień wszystko się nie skończy i nie zostaniemy z niczym. Czyli luksusy dostępne nielicznym.

5.Najlepsze lekarstwo na dołek?

Nie mam. A te co mogą pomóc są dla mnie niedostępne. Czekolada i koniak pomaga na chwilę.

6.Gdzie szukasz źródeł inspiracji życiowej?  

W książkach.

7.Kluczem do szczęścia jest...

Spokój wewnętrzny.

8.Czy egoizm to zła cecha?

Odrobina zdrowego egoizmu jest niezbędna, abyśmy nie byli przez wszystkich wykorzystywani. Człowiek musi się cenić i szanować, bo inaczej nie zazna szacunku.

9.Czego nigdy nie wyznałabyś partnerowi?

Nie wiem

10.Czym jest dla ciebie pasja?

Czymś co nas zagrzewa do pracy i sprawia, że praca to przyjemność a nie obowiązek. Coś co daje nam przyjemność z pracy i poczucie jej sensu.

11.Czy wierzysz w Jedyną Wielką Miłość?

Nie. Nie wierzę ani w jedyną miłość ani żadną inną, to coś co się zdarza innym.

12.Dokończ zdanie:'jeśli człowiek prawdziwie kocha,to...'

rozświetla każdy dzień promieniami słońca,  problem czyni rozwiązywalnym.


******ENG******************

There is blogger festivity in which owners are answering questions about themselves, interests and beliefs. I was nominated by Anna to ask twelve questions concerning world view. So, I will take part in festivity described  and hope my answers  won’t be boring.
There is blogger festivity in which owners are answering questions about themselves, interests and beliefs. I was nominated by Anna to ask twelve questions concerning world view. So, I will take part in festivity described  and hope my answers  won’t be boring.



1.The most important plan/dream for future live?

I just want good live with no problems with my conscience. I want to be genuine towards myself and people around. No impression I lose my live here I did something wrong. One day maybe, I will be so lucky to have my own family and God let me met a responsible man who I may trust. If not I will continue my working.

2.What is credo of your live?

Live and let live

3. Do you have anything to hide?

No. Really? Ok, ok sometimes I watch romantic comedies.


4. What is essential for happiness?
Live in the way your conscience tells you. No sense of guilt and no sense of harm. Be cheerful optimist. Feel save and be sure my live is not going to collapse tomorrow. All of this is a luxury, few are happy enough to achieve it.

5. What to do if you feel blue?


I have no cure, no real cure is available for me, only a chocolate and cognac. This help for a little moment.


6.Yout live – inspiration source? 

Books

7.Key to the happiness...
Inner peace.

8.Do you consider egoism as a bad trait?

No, I believe we need to be a little egoist. We need to say ’no’ otherwise others will use us. We need to know we are valuable, we need to respect ourselves then and only then others will do the same.


9.Anything your partner will never know about you ?

nothing

10.What is your definition of the passion?

I believe passion is something changing our work from duty into pleasure. This is passion that make our work valuable.


11.Do you believe in the only one and true love ?

No. I believe love is true only in a fairytales. Love is something that happen to others.


12. '  Finish the sentence” ‘When your love is true, then..’

Every day in light by a sunlight and every problem is solvable.

Samotność zapisana w głowie?

W każdej klasie, na każdej kolonii i w każdej grupie zawsze się znajdzie outsider. No może nie zawsze, ale przynajmniej w wielu wypadkach. Na  szkolnych zabawach zawsze ktoś podpiera ściany i siedzi na krześle. Zwykle jako winowajcę wskazuje się nieśmiałość,  a z tą należy walczyć. Sama kiedyś myślałam, że cierpię na tę przypadłość, ale na szczęście mi przeszło. Dlaczego piszę „przypadłość”? Gdyż utrudnia ona życie, utrudnia poznawanie nowych ludzi. A nie wszyscy są złymi wilkami szczerzącymi kły i jeżącymi sierść, chociaż w chwilach obniżonego nastroju można właśnie tak sądzić. Ja się wyleczyłam z tego, co uważałam za nieśmiałość, dzięki czemu mam okazję poznawać nowe osoby a to zawsze procentuje.

W świetle tego co opublikowali naukowcy z UCLA prawdopodobnie tylko mi się wydawało, że mam problemy z kontaktami z ludźmi. W „Current Biology” (IF=9.647) osoby doświadczające trudności z tzw. funkcjonowaniem w społeczeństwie mają nieco inną budowę mózgu od innych, brakuje im istoty szarej w odpowiedniej części mózgu (http://medicalxpress.com/news/2012-10-neurological-link-loneliness.html).  Dowiedziono zależności przeprowadzając odpowiednie testy, w których uczestnicy (108 dorosłych osób u których nie stwierdzono żądnych chorób) miało za zadanie wpatrywać się w twarze na ekranie. Osoby mające deficyty istoty szarej w regionie pSTS miały problemy z określeniem w którą stronę patrzą postacie ze zdjęć oraz dokonały niewłaściwych dopasowań oczu do twarzy. Wydaje się więc, że znaleziono neurobiologiczne podstawy samotności.


Na szczęście na tym etapie badań nie można wykluczyć środowiskowych przyczyn problemów z nawiązywaniem kontaktów z innymi ludźmi. Owszem osoby mające deficyty istoty szarej w części mózgu odpowiedzialnej za mogą mieć problemy w znajdowaniu przyjaciół, to zdaniem badaczy umiejętności społeczne można ćwiczyć. Jako pomocne narzędzie wskazano aplikacje na smartfonach...  Ciekawa jestem czy ktoś znajdzie kiedyś zależność między używaniem podobnych wynalazków a wzrostem relacji społecznych, niekoniecznie na portalach społecznościowych.
(http://s.ph-cdn.com/newman/gfx/news/2012/lonelinessit.jpg)

Jako osoba wielce zacofana nie mam konta na fejsie, twitterze  a jedyny portal jaki uznaje to goldenline. Umiem obsługiwać przeglądarkę internetową (to moje narzędzie pracy), ale nie bardzo mam ochotę na podawanie moich danych osobowych do sieci, czy wysyłanie tam zdjęć.  Sama pamiętam różne historie z blogów, kiedy to młode mamy w dobrej wierze pokazywały swoją rodzinę a ktoś kradł zdjęcia i pokazywał jako zdjęcia swoich dzieci w jakimś pokręconym celu. Dopiero potem dowiedziałam się jak ciężko, a właściwie chyba nie sposób, usunąć dane z facebooka czy wysłane tam zdjęcia. A to taka świetne darmowa, dostępna legalnie baza danych dla wszelkich służb, terrorystów i pracodawców. Po co się włamywać komuś na komputer, po co po nocach łamać hasła, skoro ludzie ochoczo wszystko sami powiedzą, oczywiście odpowiednio przekonani. Jeśli gdzieś podajemy prawdziwe imię i nazwisko, jeśli dodajemy zdjęcia uważajmy by nie było tak fotek z imprez, które mogą nas pokazać w złym świetle dla przyszłego pracodawcy. No i oczywiście jak ktoś uważa, że ma idiotę za szefa niech nie pisze podobnych opinii pod swoim imieniem i nazwiskiem. Aby nikt mnie źle nie zrozumiał: nie nazywam facebooka „samym złem”. To narzędzie, z którego jak z każdego innego narzędzie trzeba umieć korzystać. I nie zapominać o zasadzie ograniczonego zaufania do tego co ludzie piszą o sobie w necie. Czyjeś zdjęcia z plaży w Egipcie mogą być fotomontażem zaś przystojny biznnesmen może się okazać mało sympatycznym oszustem matrymonialnym.  Po prostu jak przed użyciem wszystkiego trzeba przeczytać instrukcje obsługi i BHP. I nie zapominać, że nic nie zastąpi kontaktu twarzą w twarz z drugim człowiekiem i spotkaniem w realu. Virtual to dobry start, ale tylko start. 

Jedzmy czekoladę

Wszelkiej maści dietetycy, obrzydzając człowiekowi przyjemność z jedzenia w pogodni za sylwetką z Photoshopa od dawna wypowiedzieli wojnę słodyczom. Rzecz jasna przejadanie się jest zwyczajnie nie zdrowe i powoduje ból brzucha, zaś nadmiar cukru próchnicę to jednak gadki „jedz warzywa pięć razy dziennie i owoce zamiast batoników” zohydziły mi te dwa ostatnie wyjątkowo skutecznie. Osobiście przestałam ufać wszelkiej maści fachowcom jako, że raz mówią, że dobre jest masło, potem margaryna, potem masło a nic tak nie podwyższa cholesterolu jak produkty light (sprawdzone empirycznie), zaś spartan ze słodzików to samo zdrowie.

Słodycze to samo zło, nie ma sensu dyskutować bo to aksjomat nie wymagający udowodnienia. Ale być może z tego, co złe zostanie po raz kolejny wyłączona czekolada. Notabene czekoladę można jeść nawet w czasie postu. Od dawna słyszałam, że ten smaczny przysmak dobrze działa na pracę mózgu, niech odchudzacze i odchudzaczki wyją jak wilk do księżyca, co zostało wykazane przez uczonego z uniwersytetu Columbia Dr. Franz Messerliego i opublikowane w czasopiśmie, New England Journal of Medicine (http://www.nejm.org/doi/full/10.1056/NEJMon1211064
oraz http://medicalxpress.com/news/2012-10-chocolate-nobels.html).  Znaleziono wysoką korelację (r=0.791, P<0.0001) między średnim spożyciem czekolady na głowę mieszkańca a liczbą laureatów nagrody Nobla, dla 23 krajów.

Szwajcaria, światowy lider w produkcji czekolady, ma także najwięcej  noblistów, normalizując liczbę laureatów wedle liczebności populacji. W środku listy uplasowały się Stany Zjednoczone, Niemcy, Holandia, Francja, Belgia i Irlandia. Polska jest niestety bliżej końca, niż początku listy. Patrząc na zależność widać wyraźnie, że Szwecja nieco odstaje. Autor sugeruje, że owo niezbalansowanie wynika z specyficznego „patriotycznego podejścia Komitetu Noblowskiego”, który wspiera swoich.




Zależność między średnią ilością zjadanej czekolady a liczbą laureatów Nagrody Nobla, na podts. "Chocolate Consumption, Cognitive Function, and Nobel Laureates", Franz H. Messerli, M.D., October 10, 2012DOI: 10.1056/NEJMon1211064
Oczywiście nie można od razu wysnuwać wniosku, że czekolada uczyni nas genialnymi, ale, że najbardziej światli ludzie, świadomi pozytywnego wpływu czekolady i pracujący zamiast studiować modne diety po prostu nie odmawiają sobie wszystkiego, w tym słodkich kostek.  I chociaż rzecz jasna należy podejść do wszystkiego z przymrużeniem oka, można poczuć się rozgrzeszonym z słodkich słabości (nie wcinania tabliczki dziennie dzień w dzień), bo w końcu co to za życie gdy człowiek wszystkiego sobie odmawia?

Czemu jestem tak cięta na odchudzanie i diety? Nie zaprzeczam, że należy starać się odżywiać racjonalnie. Ale nie można czynić z odchudzania celu życia i obrzydzać sobie i innym posiłku obliczając kalorie kotleta (nie chcesz? Nie jedz, ale daj innym) i mówić tylko o tym jaki tłuszcz straszny. To tylko niepotrzebne wpędzanie ludzi w kompleksy (jestem na liście dotkniętych ) i obrzydzanie sobie życia. A białych serków i jogurtów nie cierpię. Ogólnie nie przepadam za nabiałem i jakoś żyje. Każdy ma prawo żyć i nie być wyszydzany: czy to osoba chuda, nie mogąca przytyć, czy przy kości nie mogąca schudnąć (z różnych przyczyn). A tym wszystkim pewnym siebie i szydzącym z „wielorybów” decyduję następujące słowa: starość nie radość, młodość nie wieczność i nikt nie będzie do końca piękny, smukły i silny.