Pokazywanie postów oznaczonych etykietą naukowe/scientific. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą naukowe/scientific. Pokaż wszystkie posty

Bieg po krótkie życie?



Bieganie staje się ostatnio modne w Polsce. Dziennikarze-celebryci mediów głównego nurtu chętnie pozują do zdjęć podczas tych ponoć zdrowych czynności popijając, a jakże zdrowe (!), napoje energetyczne. Jak to zwykle z modą bywa, ma wiele z szałem a mało z rozsądkiem i faktycznym zdrowiem. O ile bowiem nikt rozsądny nie podważy faktu, że aktywność fizyczna (rozumiana w szeroki sposób, także jako spacery, wchodzenie na piętro bez windy czy jazda na rowerze) służy zdrowiu, to już diabeł tkwi w szczegółach, czyli rodzaju tejże aktywności. Nie ma idealnego rozwiązania dla każdego, a już na pewno nie są nim obciążające stawy, układ krwionośny i oddechowy biegi. Wyczynowy i ciężki sport to nie zdrowie, lecz rujnowanie zdrowia. Zdrowie to rozsądna aktywność fizyczna, dostosowana do kondycji i stanu zdrowia człowieka. Niby to oczywiste, ale… chyba nie.

Sztuczne nosy pomogą w diagnostyce?



O tym, że psi nos stanowi niezwykle czułe narzędzie do rozpoznawania i wykrywania zapachów nie muszę chyba nikogo przekonywać. Dzięki tym  umiejętnościom psy stanowią cennych i pożytecznych pomocników w pracy policji czy celników. Potrafią „wywąchać” narkotyki ukryte w niezwykle sprytny sposób (także pod fałszywym, ciążowym brzuchem), czy też znaleźć ślady na miejscu zbrodni. Psie nosy mogą być też pomocne w diagnostyce.

Czytałam, bodajże na onet.pl, historię człowieka, któremu życie uratował rottweiler. Mężczyzna ten miał się zaopiekować pupilem swego przyjaciela. Ponieważ znał psa od szczeniaka, często odwiedzał swego kumpla  regularnie,  wyraził zgodę. I faktycznie początkowo wszystko szło dobrze. A pewnym momencie jednak rottweiler zaczął się dziwacznie zachowywać. Usiłował wygryźć mu kawałek skóry z nogi, fragment skóry gdzie mężczyzna miał niewielką plamkę. Musiał bez przerwy uważać, ponieważ pies podchodził regularnie i zębami usiłował wygryźć miejsce. Ponieważ mężczyzna słyszał o tym, że psy potrafią wyczuć chore miejsca, na przykład kładą się i wygrzewają bolący żołądek, poszedł do lekarza. Niewielka plamka okazała się wczesnym stadium czerniaka złośliwego. Na tak wczesnym etapie nowotwór nie stanowił jeszcze zagrożenia. Pies uratował życie przyjacielowi swego pana, gdyż prawdopodobnie nikt by nie szedł do lekarza z tak niewielką plamką.  Takich historii na pewno jest wiele.

Elektrowstrząsy: leczenie nie tortury



Elektrowstrząsy (EW), metoda stosowana w psychiatrii kojarzą się bardziej z torturami i horrorami niż współczesną medycyną. Niewątpliwą zasługę mają tutaj media oraz filmy. W porządnym horrorze w szpitalnych klimatach musimy mieć szalonego lekarza i przypiekanych prądem pacjentów. Każdy kto widział „Lot nad kukułczym gniazdem” lub inny film w podobnych klimatach wie o czym mówię. Tymczasem rzeczywistość, jak zwykle z nią bywa, jest daleko mnie teatralna i ciekawsza. Oczywiście nie zaprzeczam, że nadużycia mają miejsce wszędzie i że każde narzędzie można użyć wbrew przeznaczeniu. Ostatecznie kij równie dobrze służy jako podparcie dla osoby starszej jak do bicia ludzi i zwierząt. Podobnie rzecz się ma z elektrowstrząsami czy też lekami. Są regularną procedurą medyczną, nie zaś torturą aplikowaną ludziom niewygodnym. Jak każdy zabieg niosą ryzyko powikłań. Każdy lek ma skutki uboczne, reklamowane nagminnie suplementy diety też a że są często brane bez umiaru, kontroli i dużej ilości. Sama suplementów diety nigdy nie zażywałam, nie zażywam  i zażywać nie zamierzam, bowiem naprawdę obawiam się brania regularnie leków bez konsultacji z lekarzem. Chociaż rzecz jasna nie można zaprzeczyć, że tortury są stosowane także w krajach chcących uchodzić za cywilizowane. Niemniej jednak z zasady podchodzę dość sceptycznie do wszelkiej maści rewelacji, zwłaszcza wszelkiej maści speców od teorii spiskowych, Nowego Porządku Świata, Iluminatów itd. Oczywiście w wolnym kraju każdy ma prawo wierzyć w chmury sterujące chipami w mózgu, telewizję wdzierającą się do mózgu i satelity czytające myśli. Straszna to wizja świata i życia, na szczęście nie moja.

Jesteś wierzący? Masz inny mózg. Jesteś impulsywny? Możesz się uzależnić od jedzenia!

  
Tytuł posta może brzmieć fantastycznie, ale dotyczy wyników ciekawych badań naukowych. W linkach na dole tekstu podałam odnośniki do fantastycznego portalu naukowego phys.org oraz do tekstu publikacji w czasopiśmie Brain Connectivity. Amerykański Narodowy Instytut Zdrowia (National Institute of Health) sfinansował badania dotyczące zbadania różnic w interakcjach między częściami mózg. Dzięki technikom jak fMRI (funkcjonalny rezonans magnetyczny, functional magentic resonance) możliwe jest zbadanie różnic w aktywności poszczególnych części mózgu podczas wykonywania określonych zadań. Dzięki temu przykładowo możliwe jest ustalenie różnic w aktywności poszczególnych części mózgu między osobami ze zdiagnozowaną chorobą dwubiegunową a grupą kontrolą czy między pacjentami z różnymi diagnozami. Największy problem w badaniach rezonansem stanowi oczywiście koszt całego badania, lecz możliwość znalezienia mierzalnych i namacalnych różnic między osobami z psychicznymi schorzeniami a osobami zdrowymi stanowi ogromny krok w badaniach i bezcenną wiedzę dla lekarza.

Nauka nauką a gender wie swoje/Scientific proves are ignored by genderists


Różnice między płciami to fakt. Przyczyna różnic ma podłoże biologiczne,  a nie jak próbują nam wmówić wszelkiej maści genderyści, wyłącznie kulturowy. Człowiek i każdy z nas to wypadowa naszej natury i kultury. Nie jesteśmy tabula rasa na wstępie, ale rodzimy się z pewnymi predyspozycjami i ograniczeniami. W biologii nosi to nazwę zmienności fenotypu w ramach genotypu. Geny determinują niejako zakres naszych możliwości. To czy możliwości zostaną wykorzystane, to kwestia środowiska, w tym naszego otoczenia. Płeć jest rzeczą biologiczną, chociaż oczywiście nie można zaprzeczać, że kultura ma wielki wpływ na kształtowanie się pewnych postaw. Ludzie winni być równi wobec prawa bez względu na płeć i w pracy rozliczani za pracę, nie za płeć. Ale fakt równości wobec prawa nie oznacza braku różnic.

Błąd czy niepolityczność?/Mistake or political incorrectness?


Jak czytamy na portalu medicalexpress, kontrowersyjny artykuł dotyczący związku między guzami nowotworowymi u szczurów  a genetycznie modyfikowaną kukurydzą. Prestiżowy Elsevier, wydawca czasopisma Food and Chemical Toxicology (IF=3,125) wycofał artykuł pod szeregiem zarzutów. Po pierwsze wskazywano, że badana populacja była zbyt mała by wyciągać równie stanowcze wnioski. Po drugie wybrane do analiz szczury są grupą u której nowotwory obserwowano częściej niż u innych populacji szczurów.  Dlatego poproszono autorów o podanie surowych w danych, co się zdarza wyjątkowo rzadko. Na ogół wydawca oraz recenzenci proszą o dodatkowe analizy i wyjaśnienia.

Pelerynka-niewidka w każdej szafie? /Invisibility cloak for everyone?



Motyw niewidzialności od dawien dawna pojawia się w filmach i powieściach z szeroko rozumianej fantastyki oraz fantastyki naukowej. Wystarczy wspomnieć, z co nowszych, pelerynkę czarodzieja w okularkach ze słynnego cyklu JK Rowling. Kto z nas moi mili Goście nie chciałby czasem rozpłynąć się w powietrzu i zniknąć by mieć chwilę spokoju? Chyba każdy z nas czasem tak miał. Szczególnie gdy chodziło o cichutkie wymknięcie się z domu na imprezę do kolegi czy coś takiego.. oj rozmarzyłam się wspominając czasy młodości. Ale wracając do spraw poważnych ta pelerynka niewidka przestaje powoli stanowić element fantastyki.

Długofalowe skutki biedy/Poverty long-term effects


Prezydent Polski wraca zachwycony z Korei i mówi o tygrysach. Jakby ktoś nie zauważył jesteśmy tygrysem gospodarczym, żyje się nam coraz lepiej, jesteśmy coraz bogatsi, zarabiamy średnio 1000 euro miesięcznie, drożyzna nie szaleje i stać nas na coraz więcej. Tak, takie bajki słyszymy raz po raz a rzeczywistość skrzeczy. Jak fakty nie pasują do teorii tym gorzej dla faktów i zasadniczo kto widzi co jest ten maruda i pisior. Coraz więcej polskich dzieci żyje w biedzie, co psuje obraz rzekomego sukcesu. Kto ma jakieś wykształcenie i możliwości wyjeżdża (sama pewnie wyjadę jak tylko znajdę pracę i jestem na etapie szukania, bo nie urządza mnie poziom życia że do rangi luksusu urasta zakup szynki w delikatesach. Pracuję w cudownym miejscu ze wspaniałymi ludźmi, ale niestety nie chcę być utrzymywana przez rodziców, rachunki się same nie zapłacą. Nie mam dobrze zarabiającego męża, który by zarobił na  byt, nie mam w ogóle męża i nie zamierzam szukać nikogo na stałe kierując się jego pensją). Tak czy siak bieda jest realna, zaś o długofalowych skutkach biedy pisze prestiżowy PNAS (Proceedings of the National Academy of Sciences).

Czy pesymizm mamy zapisany w genach?/Is pessimism genetically determined?

Optymizm nie należy do moich mocnych stron. Niestety zazwyczaj widzę szklankę do połowy pustą, co niekoniecznie ułatwia życie. Wiem, że pogoda ducha należy to cech pozwalających łatwiej znosić takie a nie inne trudności, na jakie każdy z nas napotyka. Mam jednak wrażenie, że z pogodą ducha jest z jak poczuciem humoru. Takie rzeczy człowiek ma, albo nie i ciężko się ich nauczyć. Można do pewnego stopnia, ale z milczka nie sposób zrobić duszy towarzystwa, z  osoby nieśmiałej kogoś kto sypie dowcipami jak z rękawa itd. Dlatego zainteresował mnie artykuł z czasopisma Psychological Science, na temat genetycznego podłoża pesymizmu. 



(http://i.pinger.pl/pgr383/2c4e6f320011640751d9ce2d)

Nie od dzisiaj prowadzi się badania nad dziedzicznością określonych modelu zachowania czy cech charakteru. Przykładowo za pomocą testu TCI można określić wymiaru charakteru danej osoby i przeprowadzić rozmaite analizy asocjacji czy korelacji z cechami genetycznymi czy klinicznymi. Zainteresowani znajdą obszerną literaturę tematu, mówiącą na przykład o istnieniu różnic w wymiarach osobowości nie tylko między pacjentami oraz grupą kontrolną, ale także pacjentami z depresją a pacjentami ze schorzeniem afektywnym dwubiegunowym. Dzisiaj wyczytałam o wynikach badań naukowców z Uniwersytetu Kolumbii Brytyjskiej (The University of British Columbia, UBC), wiążącego ogólnie rozumiany pesymizm z genami.

Badając warianty genu ADRA2b (związany z przekazywaniem sygnałów w ośrodkowym układzie nerwowym), naukowcy wykazali istnienie różnic w występowaniu wariantów genu między osobami zachowującymi się w odmienny sposób. W poprzednich badaniach wykazano związku genu z tworzeniem się pamięci emocjonalnej. Profesor Rebecca Todd, po przebadaniu 200 uczestników badania, powiedziała, że po raz pierwszy wykazano jak genetyczna zmienność jest powiązana z odmiennym postrzeganiem świata. Czy zatem patrzymy na świat przed okulary, zbudowane na podstawie naszych genów?

W trakcie analiz naukowcy z UBC zauważyli, że osoby ze zmienionym wariantem genu ADRA2b w trakcie testu zwracali większą uwagę na negatywne słowa i negatywny przekaz od innych. Ci ludzie także będąc w tłumie wychwycą osoby wyraźnie negatywnie nastawione. Ma to jednak swoje dobre strony. Bardziej uwrażliwieni na negatywne sygnały, mogą jednocześnie szybciej dostrzec potencjalne zagrożenia jak miejsca gdzie można się poślizgnąć czy luźne kamienie. W tym samym czasie osoby bardziej optymistyczne podziwiałyby piękno przyrody. Rzecz jasna na postrzeganie świata prócz genów ma też wpływ wychowanie w określonej kulturze czy wykształcenie.

Bardzo zainteresowało mnie stwierdzenie, że osoby bardziej skłonne widzieć złe rzeczy, mogą prędzej dostrzeż zagrożenia. Przypomniało mi to pokrewną teorię, że depresja chociaż utrudniająca i zamieniająca życie w koszmar może być korzystna w pewnych sytuacjach. Osoby z depresją są bowiem bardziej wrażliwe na rozmaite sygnały i mogą dostrzec zagrożenia niewidoczne dla innych. Dodatkowo mogą być bardziej uważnymi obserwatorami, a z racji swej przypadłości bardziej skłonne by zostać na miejscu i podjąć opiekę. Wedle tego samego stwierdzenia stany maniakalne także bywają korzystne, ponieważ prócz niebezpiecznego zachowania, pchają ludzi do odkrywania nowych rzeczy. Zatem dochodzimy do starego stwierdzenia, że wszystko ma swoje dwie strony jak moneta i na świecie mało jest całkiem oczywistych rzeczy.

[1] http://medicalxpress.com/news/2013-10-genes-predispose-people-focus-negative.html
[2] http://pss.sagepub.com/content/early/2013/09/19/0956797613492423.abstract

****************ENG**********************
Optimistic behaviour and thinking is not my trait, unfortunately. I am usually seeing half empty glass, which doesn’t make my life easier. I know being optimistic and having so called placidity help in a difficult situations. I am almost sure however cheerfulness as well as sense of humour cannot be learned. We can modify behaviour but to some extend however: neither shy person will become soul of the party, nor impulsive one will change into phlegmatic type. Today, I found interesting paper in Psychological Science journal about genetic basis of world perception.



 (http://i.pinger.pl/pgr383/2c4e6f320011640751d9ce2d)


The inheritance patterns of character dimensions and behaviour types has been studied for years. For example: character dimensions by TCI test may be a subject of various association and correlation studies. There are many scientific papers available in a topic. Differences in character dimensions between cases and controls as well as depressive and bipolar affective disorder cases are already knows and investigated. Today I found paper by The University of British Columbia, UBC group about genetic determinants of focusing on negative words and aspects.

The ADRA2b gene (having a critical role in regulating neurotransmitter release from sympathetic nerves and from adrenergic neurons in the central nervous system) has been associated with certain behaviour types. Previously gene was proved to take part in emotional memories formation. Professor Rebecca Todd from UBC, says “This is the first study to find that this genetic variation can significantly affect how people see and experience the world”, in summary of analysis of 200 participants sample. Does it mean we perceive a world by gene-coloured glass?

During analyses UBC group investigated ADRA2b variants and test measuring negative words perception. Such people are also more likely to pick up angry faces from crowd. Such attitude has its advantages: person more sensitive towards negative signals  will notice potential hazards like loose rocks or slippery places. Simultaneously less sensitive ones will focus on a natural beauty of the landscape. We  cannot obviously forget cultural and educational impacts on world perception.. 

Statement about potential benefits of negative perception sounds interesting. It also reminds me somehow similar theories about depressive and manic states. Depressive states, changing patient life into hell, making them more sensitive towards hazards. More sensitivity help in detection of discrete warning signals, invisible for healthy ones. Also prone to depression ones will prefer to stay in a known place and take care of others. Excitement states on the other hand leads to hazardous behaviour but also push towards to discovering novelty to make quick decisions about huge changes. All of statements above lead to one, well known statement “nothing is a simple and clear as it can look at the first glance and almost everything has its advantages and disadvantages”.

 [1] http://medicalxpress.com/news/2013-10-genes-predispose-people-focus-negative.html
[2] http://pss.sagepub.com/content/early/2013/09/19/0956797613492423.abstract

Przełom w walce z zaburzeniami odżywiania?/ An advance in eating disorders therapy?

Osoby regularnie odwiedzające mojego bloga wiedzą, że tematyka zdrowia i zaburzeń odżywiania jest mi bliska. Sama osobiście nie mam wielkich problemów, chociaż niejeden spec od zdrowego żywienia wedle dzisiejszej definicji powyższych słów załamałby ręce. Wiem jednak, że zarówno ataki niepohamowanego apetytu jak i jadłowstręt są czymś z czym bardzo ciężko walczyć i rady typu „rusz się i nie jedz tyle” tylko szkodzą a nie pomagają. Nie każdy ma siłę ćwiczyć, to nie takie proste znaleźć dobry program aktywności ruchowej dla siebie. A dieta? Raz dostałam taką rozpiskę z głównym naciskiem na białe serki i twarożki których nie przełknę bo sam zapach mnie odrzuca. Tak samo mam z jogurtami więc nie pasuję… ale nie o tym. Prace na temat genetycznej podatności na zaburzenia odżywiania wyszło dość sporo. Wciąż jednak pozostaje pytanie gdzie należy uderzyć? W układ hormonalny a może w coś innego? Dlatego zainteresował mnie artykuł w najnowszym numerze prestiżowego Science i ciekawe wyniki badań na myszach. Gryzonie są powszechnie używanymi modelami zwierzęcymi w badaniach ludzkich zaburzeń, na przykład depresji (to choroba a nie jak twierdzi wielu marudzenie panienek).

Zespół z Uniwersytetu Medycznego UNC  (University of North Carolina) opublikowali wyniki badań w których pobudzano neurony z pola bocznego podwzgórza (LH, ang.  laternal hypotalamus) u myszy. Region ten jest od dawna uważany za zaangażowany w regulację odżywiania. Badacze wskazali, że pobudzenie specyficznego  zespołu neuronów w tym regionie powoduje przekazanie sygnału do innych części mózgu i aktywację „żarłoczności” u myszy. Można z tego wywnioskować, że zaburzenia w przekazywaniu sygnału w tym specyficznym regionie podwzgórza powodują napady głodu oraz niekontrolowanego apetytu czy innych problemów z odżywianiem u ludzi. Być może zatem zaburzenia odżywania mają podłoże neurologiczne związane z nieprawidłowościami w ścieżkach przekazywania sygnału w mózgu. 



(http://www.the-scientist.com/images/News/September2013/overeating%20full%20body.jpg)

W czasie eksperymentu pobudzano regiony mózgu związane z pobudzeniem i niepokojem: jądro łożyskowe prążka krańcowego  (BNST, ang.  bed nucleus of the stria terminalis) . Pobudzenie tego regionu wyłączało LH i powodowało, że myszy dosłownie rzucały się na jedzenie jak tylko je dostrzegły. Nie tylko dosłownie pożerały porcje dostarczonego pokarmu, ale także szybko biegły w jego  kierunku. Kiedy tylko stymulacja neuronów została wyłączona zwierzęta praktycznie natychmiast przestały jeść. W innej fazie eksperymentu głodne myszy miału zablokowane działanie BNST i nie reagowały na obecność dostarczonego pożywienia. Rzecz jasna sama regulacje regionu LH oraz jego związki z odżywianiem jest nieco bardziej skomplikowana, toteż zainteresowanych odsyłam do pełnego tekstu artykułu [2] oraz komentarzy na profesjonalnych portalach jak science.daily czy the.scientist i inne. 

Zatem czy niedługo osoby mające nadwagę, otyłość i inne problemy z odżywianiem zamiast katować się dietami będą mogły zostać „popieszczone prądem” po właściwych częściach mózgu? A może podobnie jak w przypadku zaburzeń psychicznych terapia polegać będzie na dostarczeniu substancji psychoaktywnych i pobudzających lub obniżających aktywność odpowiednich części mózgu? Wiem oczywiście, że od odkryć naukowych do klinicznej praktyki droga długa. Wydaje mi się jednak, że mamy już pewne wskazówki. A biorąc pod uwagę, że zaburzenia odżywiania stanowią plagę dzisiejszych czasów badania czy to naukowe czy to już kliniczne cieszyć się będą dużym  zainteresowaniem także finansowym.

[1]abstract
[2] publikacja

****************ENG***********************

My Guests probably know (if not you are now informed) I am very interested in eating disorders and health topics. I don’t have serious problems with it fortunately, however many from so called “healthy lifestyle experts” would be upset seeing my lifestyle. Compulsive eating as well as anorexia are serious disorders and difficult to treat. “Stop eating and move” advices are actually nothing but harm. Not all of us are healthy and strong enough to start running. Finding appropriate exercises program is a difficult task. Once upon a time I went to a lady specialist let me call her and ask for a diet to lose some kilos. As the answer she gave to me run-of-the-mill like diet with white cheese, yoghurt and cottage cheese. Everything would be fine if only I can eat it and smell of products mentioned do not make me vomit. But let’s skip this topic and go back to the post. How to deal with eating disorders. What to blame? What part of the organism? In the last issue of the Science magazine there is interesting paper about eating habits regulation. The results of the mice’s experiments seemed promising. Mice and rats are used as animal models for human mood disorders like depression for example.

Researchers from UNC Medical School published in Science magazine results of the experiment with laternal hypotalamus (LH) neuron clusters activation in mice. The region mentioned has been suspected to be related with eating behaviour regulation.  UNC group proved LH neurons activation lead to signal transmission to another brain region and activation of “voracious” eating in mice. Eating disorders in humans then is suspected to be related with LH brain region. Moreover then eating disorders are neurological in basis, the result of signal transduction pathways abnormalities. 



 (http://www.the-scientist.com/images/News/September2013/overeating%20full%20body.jpg)

The bed nucleus of the stria terminalis (BNST) region in brain related to fear and anxiety was stimulated during first stage of experiment. BNST when stimulated turn off LH which lead mice to immediately eat a food delivered. Mice run very quickly to the food and chow it down. When stimulation finished animals stop eating. During second stage, BNST region was blocked in hungry mice. Animals did not react on a food delivered. The LH region regulation and its impact of eating habits is much more complicated than it sounds from my description of course. I suggest to read the full text [2] or discussion on science.daily or the.scientists portal.

So, will we be cured form eating disorders with stimulation/turning off appropriate brain regions, rather than with tormenting diets? Or maybe the future of the therapy lie in the drugs influencing appropriate signal transduction pathways as in psychiatric disorders? We must remember the distance between scientific discovery and clinical practice is long. Now we get some clues, clues worth more in deep interest. The eating disorders are serious problem in States and Europe as well. Such researches will be valuable and a lot of institution will be interested in them. Interested in financial terms also of course. 

[1]abstract
[2] full text

Styl życia a DNA\DNA and lifestyle

Jak wiadomo przyrody i Matki Natury nie da się oszukać i niczego przed nią ukryć. Nie zdawałam sobie jednak sprawy z siły i dosadności tych śladów. Bo chociaż takie sprawy jak podwyższone ciśnienie czy nadwaga nie budzą niczyjej wątpliwości, ale nie wiedziałam, że niezdrowy styl życia pozostawia także ślady na poziomie DNA, czyli nic się nie ukryje. Uczeni z Centrum Helmholtz’a w Monachium zlokalizowali 28 zmian w DNA, powiązanych z cechami metabolicznymi. Wyniki ich analiz asocjacji na poziomie całego epigenomu (epigenome-wide association study (EWAS)) zostały opublikowane na łamach Human Molecular Genetics (IF= 7.692). Warto też zaznaczyć, że wspomniana grupa jako pierwsza na świecie przeprowadziła takie analizy.

Ekspresja poszczególnych genów nie jest czymś stałym w czasie życia. Zmienna ekspresja genów ma wpływ na wszelkie aspekty naszego życia, co jest szczególnie widoczne w postaci niekorzystnych zmian w czasie procesu starzenia się. Wówczas pogarsza się nasza sprawność psychofizyczna, chociaż w różnym stopniu u poszczególnych osób. Promieniowanie ultrafioletowe powoduje zmiany w strukturze DNA, co może prowadzić do zmian w schemacie podziałów komórkowych a w skrajnych przypadkach do czerniaka złośliwego skóry z czego nie zawsze zdają sobie sprawy osoby intensywnie opalające się. Mniej drastyczny skutek nadmiernej ekspozycji na słońce jest przyśpieszone starzenie się skóry. Jak dowodzą uczeni z Monachium istnieją powiązania między zmianami na poziomie DNA a metabolizmem.

 (http://ll-media.tmz.com/2011/06/05/0605-barack-obama-chili-dog-ap.jpg)

Grupa badana obejmowała 1800 osób od których pobrano próbki krwi. To bardzo duża populacja analizowana i zebranie takiej liczby pacjentów, zrekrutowania wymaga współpracy wielu ośrodków. Zbadano 457,00 miejsc w genomie i zbadano ich zależności między 649 metabolitami. Analizy wykazały powiązania między 28 miejscami a metabolitami.  Zależności wykazano dzięki modelom regresji. Osoby zainteresowane mogą przeczytać pełen tekst, znajdujący się pod linkiem oznaczonym jako [2].

Co ważne analizy potwierdziły istotność poprzednio wskazywanych genów regulujących metabolizm glukozy z rozwojem cukrzycy. Metylacja, czyli wyciszenie mówiąc ogólnie w obrębie genu, zmienia koncentrację określonych metabolitów będących produktami przemian glukozy i lipidów. Zdaniem uczonych odkrycie pozwalają na nowe spojrzenie na sposób w jaki czynniki środowiska wpływają na funkcjonowanie organizmu poprzez badania na poziomie DNA. Zatem być może niedługo już nie będziemy mogli łatwo ukryć grzechów dietetycznych. Dzisiaj badania genetyczne sprawnie i z praktycznie 100% mogą potwierdzić lub wykluczyć ojcostwo. Czy jutro na tej samej zasadzie zostanie zbadany nasz styl życia?

[1] http://medicalxpress.com/news/2013-09-lifestyle-metabolism-dna-methylation.html
[2] http://hmg.oxfordjournals.org/content/early/2013/09/19/hmg.ddt430

*******ENG*****************
Cheating nature is a difficult and practically impossible task. Sometimes however I wasn’t particularly aware how visible traits can be. Unhealthy lifestyle lead to overweight and hypertension for example and everyone knows that. Still however I didn’t know in DNA traces of unhealthy lifestyle may be found. Everything is written in genes I may say, the sentence which is a cliché.. Research group from Helmholtz Centrum in Munich located 28 DNA changes associated with metabolic traits.  Epigenome-wide association study (EWAS) analyses done by them was first such analysis in a world and was published in recent issue of Human Molecular Genetics (IF= 7.692).

Gene expression alters during lifetime. It affects every aspect of our live. Changes in gene expression patterns is especially visible during ageing process. Aging process manifest itself by unfavourable changes. Of course aging don’t have to be a nightmare, but it will affect us all, but not in the way. Ultraviolet is environmental factor affecting DNA  structure and methylation patterns. Such changes alters gene expression and may lead to uncontrolled DNA cellular divisions and even skin cancer. Less severe result is skin enhanced aging.  According to scientists from Munich, there are associations between metabolites and DNA changes.

(http://ll-media.tmz.com/2011/06/05/0605-barack-obama-chili-dog-ap.jpg)
1800  participant made up sample analysed. Blood samples was taken from them and used for further steps of experiment. Such group us really impressive and no single scientific centre can recruit such a sample. Approximately 457,000 genome loci as well as 649 metabolites were analysed. As the result relation between 28 loci and metabolites was detected. Statistical analyses covered inter alia regression models.  Full text is available under [2] web page.

It is very important Munich group affirmed previously known genes regulating glucose metabolism to be related with diabetes. Gene silencing done by methylation, altered concentration of glucose and lipid metabolism products. According to researchers now we have opportunity to see environmental factors influence from DNA level. For me a little question arose. Will we be able to hide our little “dietetic sins”? Nowadays genetic test can affirmed or exclude fatherhood in almost 100% confidence. Our lifestyle will be next?

 [1] http://medicalxpress.com/news/2013-09-lifestyle-metabolism-dna-methylation.html
[2] http://hmg.oxfordjournals.org/content/early/2013/09/19/hmg.ddt430

Nie ma kryzysu, ale są skutki /Results of non-existing crisis

Wedle słów Premiera Polski, Donalda Tuska kryzysu nie ma i nie było. To nic, że bezrobocie szaleje, że ludzie są coraz biedniejsi. Fakt, że rząd zaczyna majstrować przy OFE dowodzi powagi sytuacji. Naprawdę źle musi wszystko wyglądać, skoro członkowie partii rządzącej w tak wyraźny sposób chcą zaszkodzić kolegom, zarabiającym na tym na przymusowości OFE. Ten jeden gest powiedział więcej o prawdziwej sytuacji więcej niż tysiące słów z prorządowych telewizji.

Jak donosi prestiżowy British Medical Journal (IF=17) kryzys finansowy, który zaczął się w 2008 roku spowodował wyraźny wzrost odsetka samobójstw w 54 krajach. Na podstawie danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) naukowcy z zespołu Shu-Sen Changa wyliczyli, że w roku 2009 nastąpił znaczny wzrost liczby targnięć na własne życie. W grupie młodych mężczyzn w Europie (15-24 lata) wynosił on aż 11,7%.  Naukowcy piszą wprost o zależności między wzrostem bezrobocia (dramatycznym wśród młodych ludzi) a liczbą samobójstw. Współczynnik korelacji między zjawiskami wynosił 0,48, czyli była to jak najbardziej istotna zależność. W oznaczonym numerem [3] linku znajduje się pełen tekst artykułu.. niezbyt optymistycznego.


(http://www.ucg.org/files/images/articleimages/teen-suicide.jpg.crop_display.jpg)

W Ameryce odsetek samobójstw najbardziej  wzrósł wśród osób w średnim wieku: 45-64 lat. W przypadku  kobiet zaobserwowano wzrost liczby samobójstw, ale nie tak dramatyczny jak w przypadku mężczyzn. Niemniej jednak wyraźny problem zauważono praktycznie w każdej badanej grupie i należy podjąć jakieś kroki. Jak piszą wprost autorzy artykułu, należy walczyć z kryzysem by nie wzrastała liczba samobójstw i programy pomagające znaleźć pracę powinny zostać wdrożone w celu odwracania niekorzystnych tendencji.

Dzisiaj rano słyszałam na EuroNews krótki reportaż na temat sytuacji niemieckich pracowników. Co prawda są znacznie lepiej traktowani i opłacani niż polscy (gdzie często oczekuje się kosmicznych kwalifikacji i niewolniczej pracy) ale i tak docierają niekorzystne trendy. Ludzie zarabiają mniej niż jeszcze parę lat temu a poziom bezrobocia, zwłaszcza wśród młodych osób rośnie. I to ostatnie jest chyba najbardziej dramatyczne: największy problem z wejściem na rynek pracy mają osoby  świeżo po studiach, o samodzielności mało kto z nas może marzyć i w Europie to właśnie wśród najmłodszych osób odsetek samobójstw wzrósł najbardziej.

Ale kryzysu przecież nie ma i jest super, więc o co mi chodzi? A że coraz więcej młodych ludzi nie widzi przed sobą żadnych perspektyw i z powodu zawirowań ekonomicznych nawet wyjazd za chlebem do innych krajów UE przestaje stanowić szansę na lepsze jutro? Kit z tym, polskie media wolą straszyć Kościołem, księżmi, Putinem, PiSem, lewicą.. to może zróbmy zsumowanie strachów i tak wszystko na jednym obrazku? Przepraszam za tak ponury temat… to ten strach przed piątkiem. Dziękuję wam Czytelnicy za ciepłe słowa. Naprawdę doceniam każde słowo oddzielnie i wszystkie razem.

[1]http://wpolityce.pl/wydarzenia/62801-istnieje-zwiazek-miedzy-wzrostem-liczby-samobojstw-a-globalnym-kryzysem-finansowym-podaje-british-medical-journal
[2]http://medicalxpress.com/news/2013-09-economic-crisis-blame-thousands-excess.html
[3]http://www.bmj.com/content/347/bmj.f5239

******ENG************
PM of Poland is keep saying no economic crisis ever happen. People in Poland, and not only here, are getting rather poorer than richer and unemployment is growing. However such facts just don’t exist for them, at least according to official speech. However government of Poland is trying to do something suggesting opposite tendency. I mean trying to take money from Open Pensionable Funding (OPF). Such facts told me more about actual situation than anything else, than any words or  comments from mainstream medias. Situation must be difficult if governing party members  decided to take money from  their colleagues from OPF. I must emphasize now that giving money to OPF is obligatory.

In  the  newest issue of  British Medical Journal (IF=17), there is a paper discussing relation between economic crisis of 2008 and suicide rate growth in 2009 year. According to data from 54 countries Shu-Sen Chang group stated growth is significant. In the population of young European males (15-24 years) suicide increase rate equalled 11.7%.  Scientists had no doubt: there is visible and important relation between unemployment growth and suicide rates increase.  Correlation coefficient between phenomena mentioned in the previous sentence equalled 0.48 [2]. Such correlation coefficient is statistically significant.


 (http://www.ucg.org/files/images/articleimages/teen-suicide.jpg.crop_display.jpg)

The highest suicide rate growth in America was observed in a middle-aged group of 45-64 age. In female sample increase was observed, however lower than in a male sample. Still however we must keep in mind increase was detected in every sample analysed. Paper authors had no doubt, actions are to be taken in order to prevent crisis from spreading out (which means suicide’s  rate increase). Labour programs are to be introduced to fight such phenomena. 

In the morning I listened to EuroNews TV short report about German workers. German workers are in much better situation than Polish: they are better treated and better paid than us. Here in Poland, I am sorry to write that, employers (not all but too many of them) want no one than highly qualified workers. But let’s get back to Germany, where employees are earning less money than few years ago. To make matters worse unemployment is growing, especially in a young people group. The last phenomenon mentioned is probably saddest. In young people have problems with finding job. How to become independent from parental help if salary is too low to live? Going to other EU’s countries is not a solution as there are same problems there. It was here in Europe when young ones suicide rate growth is highest..

How can I forgotten there is no crisis and everything is great? No matter more and more young people see no perspectives and opportunities lying ahead. Leaving country in hope of finding good place to live? Is it a solution for everyone? No, not for everyone as some of us just want to live here.. But for Polish medias it is more important to get people scared. Depending on a side, boogieman are:   church, priests, Putin, main opposition party, leftism… I have a suggestion to sum up all the fears. Let’s take a single picture of it. I am sorry for such a sad topic. I am very nervous before Friday and just… want it to be behind me.


[1]http://medicalxpress.com/news/2013-09-economic-crisis-blame-thousands-excess.html
[2]http://www.bmj.com/content/347/bmj.f5239

Optymizm na długowieczność


Przepraszam za brak wczorajszego posta o ciekawych i wartych zobaczenia miejscach w kraju. Obiecuję poprawę jak tylko zdołam ogarnąć swoje życie realne, a dokładniej to co mnie czeka pod koniec tygodnia. Potem grzecznie wracam w blogowe progi i napiszę dłuższy tekst.

Niezupełnie a’propos wpadłam na dość ciekawy link. Jak się okazuje optymizm nie tylko ułatwia nam życie i czyni je znośniejszym, ale także może nam je przedłużyć. Jak donosi dr Susanne Pedersen pozytywna postawa wobec życia, ma ogromne znaczenie dla osób cierpiących na schorzenia kardiologiczne. Pozbywając się pesymizmu możemy wydłużyć swoje życie, co zostało wykazane na badanej populacji 600 pacjentów cierpiących na  chorobę niedokrwienną serca.

Postawę wobec życia zmierzono za pomocą kwestionariusza badającego nastroje. Analizę przeprowadzono dwa razy: w punkcie zerowym oraz po pięciu latach.  Jak się okazało optymistyczne podeście do codzienności obniża nawet o  42% śmierć w badanym okresie pięciu lat. Rzecz jasna sam optymizm bez ćwiczeń nie wystarczy, co podkreśla dr Susanne Pedersen, niemniej jednak wskazuje na pewną tendencję. Wśród pacjentów wykazujących bardziej pogodną postawę zmarło mniej niż 10%, zaś wśród pesymistów było ich 16,5%.

W czasach kiedy na problemy z sercem cierpi coraz więcej osób, zaś niezdrowy, pełen stresu i zabiegania styl życia stanowi codzienność powyższe wyniki są z pewnością interesujące. Zatem nie podostaje mi nic innego jak życzyć Wam moi goście oraz sobie samej spokoju i pogody ducha. Ponoć zresztą już dobre myślenie o sobie samym może wiele zdziałać.


(http://img2.demotywatoryfb.pl//uploads/201305/1369506284_psq4jy_600.jpg)

Zdjęcie powyżej to też humor tyle, że czarny. Ale skoro śmiech poprawia samopoczucie, zaś dobre samopoczucie to zdrowie więc niech będzie i czarny humor.

http://www.medicaldaily.com/optimism-linked-longer-life-people-heart-disease-256829

*****ENG******
will be available soon

Kora mózgowa a wybaczanie/Brain parts and forgiveness


W najnowszym numerze prestiżowego czasopisma PNAS (Proceedings of the National Academy of Sciences, IF= 9.737), opublikowano wyniki ciekawego eksperymentu wiążącego zdolność wybaczania z długością trwania relacji. Zwykle bowiem mówimy o ludziach, że albo są mściwi, albo zbyt łatwo darowują krzywdy. Każdy chyba słyszał lub czytał o przypadku bitej żony, wracającej posłusznie do męża i tak dalej. Często oceniamy takich ludzi zarzucając im naiwność i tym podobne, ale być może da się znaleźć bardziej namacalne wytłumaczenie?

Jak dowodzi grupa badaczy z Uniwersytetu Stanforda przy długotrwałych relacjach traktowane są one przez mózg jako zwyczaj, pewnie zbudowany wzorzec. W przypadku reakcji mózg oraz przednia kora przedczołowa (odpowiedzialna za podejmowanie decyzji na podstawie wyuczonego wzorca) wskazuje na zachowanie mające na celu zachowanie wzorca, czyli wybaczenie. Kiedy jednak relacja trwa krócej ludzie skłaniają się bardziej dłużej się waha i rozważa kolejne akcje. Różnica może wynikać z tego, że w przypadku dłużej trwającej relacji zachowanie oparte na zaufaniu, wydaje się być bardziej korzystne i preferowane.


(http://s.ph-cdn.com/newman/gfx/news/2013/hgdtes3.jpg)

Różnice są zauważalne na zdjęciach fMRI (funkcjonalnego neuroobrazowania mózgu, procedury umożliwiającej badanie i reakcji mózgu w określonych warunkach). W czasie eksperymentu badacze zebrali ochotników i mieli za zadanie poznać ich z partnerem, nowym przyjacielem, którym był w istocie specjalny program komputerowy, symulujący partnera w relacji. W niektórych przypadkach algorytm miał za zadanie zdradzić na wczesnym etapie znajomości poprzez wyłudzenie pieniędzy. Powtarzające się eksperymenty wykazały, że na początku znajomości dużą rolę w podejmowaniu decyzji gra przednia część kory przedczołowej, odpowiadającej za uczenie, planowanie oraz rozwiązywanie problemy. Na późniejszych etapach relacji jednakże zaczyna aktywować się tylna kora przedczołowa, powiązana z podejmowaniem decyzji na podstawie wyuczonych wzorców i zwyczajów. W zależności od tego, która z części zaczyna dominować, rośnie prawdopodobieństwo wybaczenia lub odmiennej decyzji. Różnice w aktywności poszczególnych części mózgu widoczne są na skanach fMRI.

Czy wyniki grupy Cooka stanowią etap do zrozumienia dlaczego ludzie tkwią w chorych relacjach i raz po raz wybaczają? Oczywiście na pewno nie tłumaczą wszystkiego i wymagają dalszych potwierdzeń, niemniej jednak stanowią ciekawy wynik i wskazują potencjalne ścieżki rozwoju.

http://medicalxpress.com/news/2013-09-longterm-relationships-brain-habit.html
http://www.pnas.org/content/early/2013/08/28/1314857110

****ENG******

I’ve found interesting and surprising  paper in the very last issue of PNAS (Proceedings of the National Academy of Sciences, IF= 9.737). We always, or often at least, divide people into naive and too often forgiving into one group and vengeful into another. Why wives wrongly treated and often kicked decide to forgive over and over again, rarely deciding to leave. Why do people behave so strange? Is this a matter of character or raising or there is some more measurable explanation. Explanation we may see and describe.

 Researchers  from Stanford University lead by Karen Cook proved long-term relations are treated by a brain as a kind of habit and learned pattern. When anterior cingulate cortex is responsible for reaction forgiveness it more probable. Brain structure mentioned is responsible for habituated decision making. In such situation forgiveness is preferred, as behaviour leading to save a pattern. When lateral frontal cortex is activated on the other hand feelings of uncertainty and doubts are present. Depending on a relation lasting one or a second structure is activated. Maybe difference can be explained by the fact in longer lasting relations trust keeping behaviour is preferable.


 (http://s.ph-cdn.com/newman/gfx/news/2013/hgdtes3.jpg)

There are difference of fMRI (the functional neuroimaging) scans seen. Procedure enables to see  how brain structures varies when conditions are different. During experiment describing  volunteers recruited started relationship with a new partner. Partner was in fact specially designed computer program.  In some cases algorithm was to deceived participant (by taking a money) on a very early stage on relation, whereas in other cases on the later.  Experiments repeated proved on the early staged of the relations lateral frontal cortex  is responsible for decision making. Then planning and solving problems attitude turned out to be preferable. When relation lasted longer however, lateral temporal cortex responsible for habituated decision making became active.  It seems forgiving and not forgiving decision depended strongly on a cortex part active. Differences was visible on fMRI scans.

Can results obtained by Cook’s group explain, to some extend obviously, why some people do not end sick relationships and are forgiving over and over again. More experiments are to be performed, however still Stanford’s group discoveries are showing potential paths and options to be investigated.

http://medicalxpress.com/news/2013-09-longterm-relationships-brain-habit.html
http://www.pnas.org/content/early/2013/08/28/1314857110

Fontanna starości odkryta?/Fountain of aging found?


Ludzie od wieków szukają sposobów na przedłużenie życia i młodości. Czy to przez cudowne eliksiry, czy przez wodę z legendarnej fontanny młodości pragną znaleźć klucz do nieśmiertelności, a przynajmniej długowieczności. Ja mam odmienne zdanie, bo dlaczego i za jakie grzechy niczym Żyd Wieczny Tułacz męczyć się na tym padole łez?  Filozoficzne dywagacje można by zawrzeć w niejednym poście, ja zaś dzisiaj chciałam przedstawić niedawne, niezwykle ciekawe odkrycie naukowe, opublikowane w piśmie Nature. Biologia procesu starzenia interesuje mnie od jakiegoś czasu i jeśli drodzy Goście jesteście zainteresowani tematem podzielę się z wami moją wiedzą. 

Jaki czynnik lub organ należy winić za proces starzenia, proces niekorzystny pod każdym możliwym względem z punktu widzenia biologii? Uczeni z Uniwersytetu Yeshiva wskazują na region mózgu zwany podwzgórzem. Na podstawie badań na myszach znaleziono ścieżki przekazywania sygnałów  związane z wiekiem. Być może kiedy zrozumiemy naturę i działanie owych ścieżek metabolicznych zdołamy skutecznie walczyć, nie tylko zaleczać, starcze choroby.  


(http://s.ph-cdn.com/newman/gfx/news/brain.gif)

Starość oznacza zmiany w wielu tkankach i narządach. Pogarsza się nasza kondycja fizyczna, tracimy siły a co gorsza siły intelektualne. Dzięki trybowi życia, diecie, ćwiczeniom specyfikom możemy spowalniać procesy, ale tylko do pewnego momentu. Czy można je wyłączyć i jakie to przyniesie skutki?  Pomijam kwestie przeludnienia, które by nastąpiło. W biologii zwykle bywa tak, że dane białko, dany czynnik działa wielotorowo, to znaczy na więcej niż jeden target. Zjawisko nazywamy fachowo plejotropią. Jeśli zaczniemy majstrować przy czymś ewidentnie niekorzystnym, co jeszcze wyłączymy? Badanie interakcji, nieraz nieoczywistych i subtelnych, to ogromne wyzwanie. Przypomina to przysłowiowy efekt motyla z tym, że skutki mogą się ujawnić po latach. Oczywiście należy walczyć z chorobami, ale  jak z każdym schorzeniem lekarstwo należy dawkować ostrożnie i od modeli zwierzęcych do praktyki klinicznej mijają lata. 

Jestem ogromnie ciekawa jak aktywacja ścieżek NF-κB prowadzących do zmian poziomu hormonu GnRH zadziała na zwierzętach bliżej spokrewnionych z człowiekiem niż mysz. Sądzę, że badania na naczelnych, w tym naszych genetycznych kuzynach szympansach, może przybliżyć nam potencjalny wpływ na manipulacje wspomnianymi ścieżkami u człowieka. Także zapewne przybliży skutki uboczne, których na ogół nie sposób wyeliminować. Rzecz jasna byłoby cudownie jakby zastrzyki z GnRH indukowały neurogenezę i zwiększenie plastyczności mózgu. Zachowanie sprawności intelektualnej jest najważniejsze. Kto wie czy podobne techniki nie pomogły by ludziom z uszkodzonym mózgiem. Pamiętajmy jednak, że nawet jeśli namierzyliśmy „fontannę starości” to na „pigułkę młodości” przyjdzie czekać długo. Nie ważne co mówią reklamy wszelkiej maści kremów, w tym cudeniek zdolnych naprawiać DNA skóry co ma podobno redukować zmarszczki. Ja tam bym  sobie nie wklepała mutagenu w skórę (zmiana DNA to mutacja, zaś czynnik ją wywołujący to mutagen), tak samo jak świadomie nie tknę GMO. Nie dlatego, że jestem ciemniakiem, ale takie zboczenie zawodowe. 

http://medicalxpress.com/news/2013-05-brain-region-key-aging.html 
http://www.nature.com/nature/journal/v497/n7448/full/nature12143.html

*********ENG*************



For ages people have been looking for a way to extend youth and lifespan. Different methods were said to help: miraculous elixirs or water from legendary fountain of youth. Does any of them hold key to immortality or at least longevity? I don’t consider longevity and immortality as attractive. Why to stay on this world like a Jew Eternal Tramp? In another post I may write more about philosophical discussion. Today I want to present interesting researches recently published in Nature magazine. Biological basis of aging process has interested me for some time. If you, my Guest, are interested I will write little about it.

Aging is in any way disadvantageous process from biological point of view. Are there any organ or any process responsible for it? University of Yeshiva scientists showed hypothalamus brain region to be related with aging process. Mice performed experiments proposed potential age-related signalling pathways. Understanding nature of such metabolic pathways will let us to cure age-related diseases.


(http://s.ph-cdn.com/newman/gfx/news/brain.gif)

In many tissues and organs age-related disadvantageous changes are observed. Physical condition, and to make matter worse intellectual abilities, are decreased. Exercises, healthy lifestyle appropriate diet and appropriate specifics may stifle aging. However our ability to inhibit aging is limited. Is age-related pathways possible to turn off? What will be results of such actions? Overpopulation is one, obvious effect. However in biology almost every protein, every factors affect many targets. Such phenomena is known as pleiotrophy. What will happen and what will be the side effects of tinker pathways. What else will be turned off? Subtle and non-obvious interaction analyses are great challenge. It reminds famous butterfly effect, but results are sometimes time-postponed. Age-related disorders are to be cured. However as in any other diseases cure are to be carefully dosage. Now we have animal models, but clinical practice will be available after years of researches.

I am interested and look forward to read about NF-κB  pathway activation and GnRH hormone changes in primates. Knowledge about interactions and effects observed in our genetic cousins will enable us to guess what may happen in humans. Moreover side effects will be more specific, side effects impossible to omit. May GnRH’s hormone injections help us by activating and inducing neurogenesis. Activation of neurogenesis together with brain plasticity improvement will help us saving intellectual abilities. All I have written sounds very promising, but we should remember it will take a lot of time between discovery of “fountain of aging” and discovery of “pills of youth”. There are of course advertisements promising wrinkles reduction by DNA repair capable creams.  I don’t believe I will ever use mutagen on my skin (Mutation is a change in DNA. Substances and factors leading to mutation are called mutagens). Also I will never eat GMO consciously. No, I am not a dull, I am just sceptical, such professional craziness.

http://medicalxpress.com/news/2013-05-brain-region-key-aging.html
http://www.nature.com/nature/journal/v497/n7448/full/nature12143.html

Czerwone wino na zdrowie /Red wine toast for the good of us all

Czy ktoś z moich Gości jest może amatorem czerwonego wina? Jeśli tak to w ten uroczy, mokry, zaśnieżony i pochmurny niedzienny poranek (pogoda w Polsce paskudna jak to w marcu), mam dobrą wiadomość. Czerwone wino dobrze wpływa na długowieczność, zaś długowieczność co cel dla nas wszystkich czyż nie? Nie, Autorka bloga nie pisze posta pod wpływem procentów sobotniej nocy, a jedynie podczas porannej lektury znalazła ciekawy artykuł opublikowany na ramach prestiżowego Science [1]. A jak piszą coś w Science to coś jest na rzeczy  i to naprawdę. Nie tak jak w Polsce gdzie jak coś powie mainstream jest to prawda objawiona a kto dyskutuje ten ciemniak, faszysta, oszołom i tym podobne urocze ksywki .

Sama od pewnego czasu bardzo interesowałam się procesem starzenia jako takim. Wielu z nas może zadać pytanie dlaczego coś takiego ma miejsce, skoro ewolucja i dobór naturalny dąży do stworzenia organizmów i systemów możliwie najlepiej dopasowanych do panujących warunków, najlepszych. Skoro więc chodzi o maksymalną jakość jak się ma do tego starzenie, które, z biologicznego punktu widzenia, nie ma żadnych zalet? Co ciekawe proste organizmy jak gąbki (tak, takie zwierzątka które są używane do mycia się i tym właśnie są gąbki naturalne) mają praktycznie nieskończone możliwości regeneracji i są nieśmiertelne? Ceną specjalizacji i skomplikowania jest większa zużywalność i niemożność regeneracji. Drugim czynnikiem skracającym życie jest nie częste mycie, lecz rozmnażanie płciowe (tak, tak seks), które z jednej strony zwiększa różnorodność genetyczną, ale z drugiej wyczerpuje zapasy organizmu. No coś za coś i niejako proces starzenia się stanowi rodzaj ewolucyjnego „handlu” między możliwościami rozwoju i specjalizacji a zdolnością do regeneracji (nieskończoną dla prostych organizmów). Inna rzecz, że ponoć wybrańcy bogów umierają młodo i czy naprawdę męczyć się 200 lat na tym świecie to taka świetna opcja? Ale wracając do tekstu z Science..

Naukowcy od lat wiązali komórkowe mitochondria (coś jakby baterie) z procesem starzenia się. Substancje jak  rewestratol (ang. resveratrol), zawarta w skórkach winogron, orzeszkach ziemnych i jagodach pobudza do pracy mitochondria (co można porównać do wymiany baterii), poprzez aktywację białka sirtuniny (ang. sirtuin), SIRT1. Eksperyment na myszach, którym podawano rewestratol, wykazano, że zwierzęta szybciej radziły sobie z otyłością, chorobami immunologicznymi a także ich życie uległo wydłużeniu. Ale pozostało pytanie w jaki sposób działa rewestratol w komórkach, w jakie wchodzi interakcje, jakie są warunki reakcji, katalizatory i tym podobnme. Na razie przeprowadzono badania mutantów genów umożliwiające znalezienie miejsc odziaływania rewestratolu z SIRT1. Znaleziono specyficzne, hydrofobowe motywy w SIRT1, odpowiedzialne za aktywację białka. Największe znaczenie dla procesu ma reszta Glu 230 (kwas glutaminowy z pozycji 230), zlokalizowany w N-terminalnej domenie. Niestety aktywacja poprzez znany proces komórkowy zachodzi wyłącznie w określonych warunkach.


(http://www.temeculawines.org/blog/wp-content/uploads/2012/12/red_wine1.jpg)

Jednak zanim wyniki eksperymentów przeniosą się na praktykę kliniczną podawania „tabletek młodości” popijmy nieco dobrego, czerwonego wina (nie mylić z podłym sikaczem) i zagryźmy orzeszkami ziemnymi. Oczywiście w rozsądnych ilościach, bo nie chodzi o upijanie się i na pohybel dietom nakazującym wcinać tylko białe serki, jogurciki i inne takie „rarytasy”, obrzydzając sobie życie liczeniem kalorii. Wszystko we właściwych proporcjach, zasada słuszna dla wszystkiego także diet i tak zwanego „zdrowego stylu życia”, zwłaszcza, że definicja tego co jest zdrowe zmienia się w zależności od tego kto finansuje badania mające zdefiniować pojęcie, co mi przypomina o sporze czy lepsze masło czy margaryna.

[1]http://medicalxpress.com/news/2013-03-validates-longevity-pathway-universal-mechanism.html
[2] http://www.sciencemag.org/content/339/6124/1216
[3]http://www.sciencemag.org/content/339/6124/1156.summary

****ENG*****
Does any of my Guests like red wine? If yes is the answer I in this gloomy, wet, snowy and so wonderful morning I have a good news. Weather here in Poland is awful as usual in March, but with red wine it may be not so bad.. Red wine is improving our longevity, longevity we all (at least majority) want and dream about. No, no I am not writing this text after drinking too much in Saturday night, I am writing inspired by interesting article published in Science magazine [1]. When article appears in Science it means it is important and worth reading. It is really important and strongly  proved, not like in Polish mainstream medias. In mainstream everything is just to be treated like “the truth from the sky above”. No one, except from fascist, dull, crank (sceptical ones may get other gorgeous nicknames) discuss with mainstream.

Ageing process itself has been my point of interest for many years. As many of us I asked myself one simple question: why. Why ageing, from biological point of view causing nothing but loses, exists if evolution and natural selection is to improve organism, it to select the best from best? If ultimate goal is to create the strongest and best suited, best quality why do ageing occurs? Simple organism, like sponges (yes, so called natural sponges are little and primitive animals) are actually immortal being with infinite regeneration potential? Specialization and complexity have its price: lack of regeneration together with exhaustion. Another factor making live shorter is sexual inbreeding (yes, yes I mean sex), not washing hands often. Sexual inbreeding provides greater genetic diversity, but is expensive in a terms of organism’s resources.  So, we can define ageing as a kind of evolutional trade between development and specialization opportunities and ability to regenerate and refill resources (both infinite for a simple life forms). It is said that those chosen by gods are dying young. I doubt if living 200 years is so good, but coming back to Science publication..

Many years ago scientists discovered connections between mitochondria (cellular batteries) and ageing process. Revestratol present in grape skin, peanuts and berries improving mitochondria’s activity, working like a battery recharging. All of this happen by switching on siritunin protein SRT1. Previously published results of experiments showed mice given revestratol more sufficient recover from obesity effects as well as from immunological and extends animal lifespan. Almost immediately question about details of biochemical pathway, about reaction location and its catalysts arise.  Experiments with gene’s mutants enabled scientists to locate interaction places between SIRT1 and revestratol. Specific, hydrophobic motifs of SIRT enabling protein activation were detected. Single amino acid residue Glu 230 (glutamic acid, located in 230 position), located in N-terminal domain  is critical for all process.  Unfortunately activation described occurs in specific conditions only.


 (http://www.temeculawines.org/blog/wp-content/uploads/2012/12/red_wine1.jpg)

Long is the way from scientific experiment to common, clinical practice. We won’t get “longevity drugs” for a long time, so let’s just drink a glass of a good, high quality red wine. Forget diets and eat a few peanuts. Glass of wine and peanuts will not kill us, even if are considered as dietetic sins. On a diet we are to eat yogurts, white cheese and other “tasty things” and to make life miserable by counting calories. Proportions, proportions and once more proportions are key to the success. Don’t exaggerate even with “healthy lifestyle” whatever “healthy lifestyle” means on a particular moment. There is no one definition of “healthy lifestyle”, as everything depends of research’s funding agency.

[1]http://medicalxpress.com/news/2013-03-validates-longevity-pathway-universal-mechanism.html
[2] http://www.sciencemag.org/content/339/6124/1216
[3]http://www.sciencemag.org/content/339/6124/1156.summary

Histeria to nie wymysł/Hysteria is real

Psychogenne choroby, jak bolesne skurcze czy paraliż bez wyraźnej fizycznej przyczyny, uważane były za przejaw histerii. Coś co istniało jedynie w głowie i wyobraźni osoby doświadczającej choroby, coś co należało leczyć metodą „wziąć się w garść”. Przecież tego naprawdę miało nie być a skoro nie ma to nie. Uczeni z Uniwersytetu w Cambridge oraz Uniwersytetu w Londynie wykazali istnienie odmienności w funkcjonowania mózgu u osób cierpiących na ból z powodu silnego emocjonalnego stresu.

Psychogenne choroby dają zbliżone objawy do neurologicznych schorzeń determinowanych genetycznie, a także spowodowanych organicznymi uszkodzeniami nerwów i mózgu. W przeciwieństwie do wymienionych w poprzednim zdaniu jednostek nie mają jednak konkretnych przyczyn fizycznych, co utrudnia a nieraz wręcz uniemożliwia diagnozę. Leczenie choroby o nieznanej przyczynie oraz patologii należy do wielce trudnych a wręcz niemożliwych zadań. 



(http://brain.oxfordjournals.org/content/136/3/770/F1.large.jpg)

Uczeni ze wspomnianych grup za pomocą metody PET ( pozytronowa tomografia emisyjna, ang. positron emission tomography) zbadali grupę osób cierpiących na dystonię (mimowolne ruchy powodujące skręcanie i wyginanie części ciała) oraz osoby bez tej dolegliwości. Analizując próbki krwi oraz sprawdzając czynności mózgu wyryli różnicę i nienormalności pracy mózgu. Znalezione różnice okazały się statystycznie istotne. Wcześniej istniały dowody na zmiany w funkcjonowaniu kory przedczołowej u osób cierpiących na schorzenia neurologiczne, zaś w cytowanym badaniu stwierdzono zwiększony przepływ krwi przez móżdżek i  zwoje podstawy mózgu co wpływa na korę motoryczną.

Nie będę w tym momencie opisywać szczegółów technicznych metody (osobom zainteresowanym polecam zerknąć na pełen tekstu publikacji z czasopisma Brain). Możliwość badania zmienności w strukturze i funkcjonowaniu mózgu u osób z schorzeniami psychicznymi oraz neurologicznymi otwiera całkiem nowe, fascynujące pola badań oraz unikatowe perspektywy terapii. O ile w przypadku cukrzycy czy nadciśnienia od dawna istniała możliwość bezpośredniego mierzenia objawów, o tyle w przypadku omawianych schorzeń lekarz opierał się na wywiadzie z pacjentem z samej swej natury subiektywnym. Czekam na kolejne doniesienia z tej dziedziny otwierającej nowe pola badań dla medycyny oraz matematyki, gdyż tylko tak jesteśmy w stanie przeanalizować ogromne ilości danych generowanych przez neuroobrazowanie czy tomografię emisyjną.

Czyli wszystko jest dosłownie zapisane w głowie i wszystko można z głowy wyczytać? Czy nasza wola pozostaje bezradną wobec fizycznego defektu a może jedno z drugim tworzy kontinuum? Na powyższe pytania na pewno nie ma łatwej odpowiedzi, ale wiedza o widocznych i niewidocznych skutkach neurologicznych schorzeń pozwoli w przyszłości na lepszą terapię. Dodatkowo powinno też uwrażliwiać krewnych i znajomych pacjentów, którzy nie będą słuchać, że są roztkliwiającymi się nad sobą słabeuszami.

http://medicalxpress.com/news/2013-02-reveals-people-severe-unexplained-psychological.html
http://brain.oxfordjournals.org/content/136/3/770.full

**************ENG**************
By “hysteria” we mean psychogenic diseases as cramps causing serious pain or paralysis where no psychical reason.  Such disorder were to exist only in a one’s imagination, someone to be cured by “good advices”, as no symptoms really occurred. Researchers from Cambridge and London Universities proved existence of differences in brain functioning in suffering from serious stress sample.

Symptoms of psychogenic diseases reminds neurological ones caused by genetic or organic nerves and brain damage. However in case of psychogenic diseases no physical reason and cause is to be find. Problems mentioned in the previous sentence makes diagnosis difficult or almost impossible to be made.  Curing disease of unknown reason and/or pathology is problematic. 



 (http://brain.oxfordjournals.org/content/136/3/770/F1.large.jpg)

By PET (positron emission tomography) method researchers from mentioned groups studied patients suffering from dystonia  movements and control group. Analyses of blood samples and brain functioning provided statistically significant differences. Previous results showed abnormality in prefrontal cortex functioning in neurological disorders cases. In the paper cited increased blood flow through basal gagnylia and cerebellum was observed.

I will not go into technical details here (I strongly advice to read free-full text from Brain journal for those interested). Opportunity of studying differences in brain functioning between patients with diagnosis of psychiatric or neurological disorders and control group opens new and fascinating fields of future researchers and therapies. For higher blood pressure or diabetes for many years there has been possibility to measure symptoms directly. As for neurological and psychiatric disorders, physician must rely on patient relation which was subjective. I am looking forward for the results to be published. Not only all of this open new interesting fields for medicine, but for a mathematics as well. Only using mathematical methods one may analyse such amount of data produced by neuroimaging or emission tomography.

“Everything is already written in head and may be read from the head”- is the only conclusion from such studies? Is our will powerless against physical or organic defects?  Or maybe all phenomena mentioned make up continuum? No simple answer for above questions exists. Anyway knowledge about seen and unseen neurological disorders effects may help future therapies. Moreover such reports will make sibs and colleagues of patients more sensitive. Stop hearing about being pipsqueaks will also help. 

http://medicalxpress.com/news/2013-02-reveals-people-severe-unexplained-psychological.html
http://brain.oxfordjournals.org/content/136/3/770.full

Samotność zapisana w głowie?

W każdej klasie, na każdej kolonii i w każdej grupie zawsze się znajdzie outsider. No może nie zawsze, ale przynajmniej w wielu wypadkach. Na  szkolnych zabawach zawsze ktoś podpiera ściany i siedzi na krześle. Zwykle jako winowajcę wskazuje się nieśmiałość,  a z tą należy walczyć. Sama kiedyś myślałam, że cierpię na tę przypadłość, ale na szczęście mi przeszło. Dlaczego piszę „przypadłość”? Gdyż utrudnia ona życie, utrudnia poznawanie nowych ludzi. A nie wszyscy są złymi wilkami szczerzącymi kły i jeżącymi sierść, chociaż w chwilach obniżonego nastroju można właśnie tak sądzić. Ja się wyleczyłam z tego, co uważałam za nieśmiałość, dzięki czemu mam okazję poznawać nowe osoby a to zawsze procentuje.

W świetle tego co opublikowali naukowcy z UCLA prawdopodobnie tylko mi się wydawało, że mam problemy z kontaktami z ludźmi. W „Current Biology” (IF=9.647) osoby doświadczające trudności z tzw. funkcjonowaniem w społeczeństwie mają nieco inną budowę mózgu od innych, brakuje im istoty szarej w odpowiedniej części mózgu (http://medicalxpress.com/news/2012-10-neurological-link-loneliness.html).  Dowiedziono zależności przeprowadzając odpowiednie testy, w których uczestnicy (108 dorosłych osób u których nie stwierdzono żądnych chorób) miało za zadanie wpatrywać się w twarze na ekranie. Osoby mające deficyty istoty szarej w regionie pSTS miały problemy z określeniem w którą stronę patrzą postacie ze zdjęć oraz dokonały niewłaściwych dopasowań oczu do twarzy. Wydaje się więc, że znaleziono neurobiologiczne podstawy samotności.


Na szczęście na tym etapie badań nie można wykluczyć środowiskowych przyczyn problemów z nawiązywaniem kontaktów z innymi ludźmi. Owszem osoby mające deficyty istoty szarej w części mózgu odpowiedzialnej za mogą mieć problemy w znajdowaniu przyjaciół, to zdaniem badaczy umiejętności społeczne można ćwiczyć. Jako pomocne narzędzie wskazano aplikacje na smartfonach...  Ciekawa jestem czy ktoś znajdzie kiedyś zależność między używaniem podobnych wynalazków a wzrostem relacji społecznych, niekoniecznie na portalach społecznościowych.
(http://s.ph-cdn.com/newman/gfx/news/2012/lonelinessit.jpg)

Jako osoba wielce zacofana nie mam konta na fejsie, twitterze  a jedyny portal jaki uznaje to goldenline. Umiem obsługiwać przeglądarkę internetową (to moje narzędzie pracy), ale nie bardzo mam ochotę na podawanie moich danych osobowych do sieci, czy wysyłanie tam zdjęć.  Sama pamiętam różne historie z blogów, kiedy to młode mamy w dobrej wierze pokazywały swoją rodzinę a ktoś kradł zdjęcia i pokazywał jako zdjęcia swoich dzieci w jakimś pokręconym celu. Dopiero potem dowiedziałam się jak ciężko, a właściwie chyba nie sposób, usunąć dane z facebooka czy wysłane tam zdjęcia. A to taka świetne darmowa, dostępna legalnie baza danych dla wszelkich służb, terrorystów i pracodawców. Po co się włamywać komuś na komputer, po co po nocach łamać hasła, skoro ludzie ochoczo wszystko sami powiedzą, oczywiście odpowiednio przekonani. Jeśli gdzieś podajemy prawdziwe imię i nazwisko, jeśli dodajemy zdjęcia uważajmy by nie było tak fotek z imprez, które mogą nas pokazać w złym świetle dla przyszłego pracodawcy. No i oczywiście jak ktoś uważa, że ma idiotę za szefa niech nie pisze podobnych opinii pod swoim imieniem i nazwiskiem. Aby nikt mnie źle nie zrozumiał: nie nazywam facebooka „samym złem”. To narzędzie, z którego jak z każdego innego narzędzie trzeba umieć korzystać. I nie zapominać o zasadzie ograniczonego zaufania do tego co ludzie piszą o sobie w necie. Czyjeś zdjęcia z plaży w Egipcie mogą być fotomontażem zaś przystojny biznnesmen może się okazać mało sympatycznym oszustem matrymonialnym.  Po prostu jak przed użyciem wszystkiego trzeba przeczytać instrukcje obsługi i BHP. I nie zapominać, że nic nie zastąpi kontaktu twarzą w twarz z drugim człowiekiem i spotkaniem w realu. Virtual to dobry start, ale tylko start.