Moje spotkania z wyznawcami islamu

Pod moim poprzednim wpisem wywiązała się dyskusja na temat imigracji, islamu, co mnie cieszy i co było zamiarem. Teraz chciałam nieco napisać o moich kontaktach tutaj w Kanadzie z wyznawcami tej religii. Kontaktach głównie na gruncie zawodowym, ale też i trochę prywatnym. Kontaktach całkiem dobrych i właściwie dużo lepszych niż na przykład z Hindusami. O ile z Hindusami miałam niezgorsze kontakty zawodowe to wszystko poza pracą było fatalne i ograniczało się do żałosnych prób podrywu przez żonatych facetów szukających taniej zabawki. No, ale wracając do muzułmanów.. w większości to byli imigranci z Iranu, sami siebie nazywający Persami. Osoby wykształcone, autentycznie uciekające przed religijnym zamordyzmem co wyrażało się noszeniem europejskich strojów i zachowaniu. 

Zalinkowane zdjęcie znalazłam na portalu euroislam.pl a pochodzi ze strony, gdzie Iranki  walczą o prawo odkrywania włosów. Tak, w Iranie za odsłonięcie włosów grozi kobiecie odpowiedzialność karna. Oczywiście żadna z zachodnich pseudo-feministek walczących z wyimaginowanym patriarchatem nie wsparła tych dzielnych kobiet. Moje znajome Iranki nie nosiły żadnych chust i generalnie były to najbardziej eleganckie dziewczyny jakie spotkałam. W Toronto większość kobiet ubiera się byle jak, zaś najbardziej eleganckie są Koreanki i Iranki (lub inne kobiety z Bliskiego Wschodu nie noszące chust czy zasłon). Moje znajome łączyło to, że a) były wierzące acz nie znosiły religijnego zamordyzmu; b) chciały decydować o sobie, ale szanowały tradycję i rodzinę; c) uważały europejską politykę migracyjną za głupią. 


Pierwszą z nich była N. N. poznałam na przedświątecznej imprezie w pracy. Oczywiście z okazji "holidays" a nie "Christmas", przy czym "Christmas" kłuło tylko lewactwo. N. zauważyłam bo stała z boku, nie gadała o jakiś głupich TV show i nie robiła hałasu i zamieszania jak studenci. Piła chyba białe wino, ale nie dam za to głowy. Wyróżniała się też strojem, bowiem była najładniejszą i najelegantszą dziewczyną na piętrze. Tamtego wieczoru miała na sobie wąską spódnicę za kolano oraz elegancki, czerwony sweter. Zaczęłyśmy rozmawiać o trudach życia w Toronto i planach wyjazdu w przerwie świątecznej. N. narzekała, że nigdzie nie mogą z mężem pojechać, a na moje pytanie w czym problem spojrzała na mnie jakbym się z choinki urwała, po czym spytała "z irańskim paszportem?". Poradziłam wyjazd do Maroka, ale nie wiem co w końcu zrobiła i zaraz potem wyjechała bo jej szef nie miał pieniędzy na badania. 

Niedługo potem poznałam B. a przez nią T. B. była jedną z moich lepszych koleżanek i żałowałam kiedy musiała wyjechać z rodzinnych powodów do Kalifornii. B. mnie uczyła jak samej malować sobie włosy i zasad postępowania z poznanymi na portalach randkowych panami. B. sama siebie określała jako wierząca niepraktykująca, to znaczy wierzyć wierzyła, ale nie chciała religijnego zamordyzmu. Lubiła wyjść na tańce, dobre drinki, a jej pewność siebie mnie porażała. Jak kiedyś wyszłyśmy na tańce to ona miała bardziej wyciętą sukienkę i śmiała z mojego zażenowania, kiedy tłumaczyła, że jak facet nie chce płacić na pierwszej randce to won. Ona i T. mówiły to swojej koleżance (nie pamiętam jej imienia) z Libanu, której poznany na portalu randkowym facet kazał płacić. I mówiły jawnie, że facet ma płacić i basta, ma swoje obowiązki a jak się nie wywiązuje do wypad i następny. Były to pewne siebie, ładne dziewczyny, świadome swej wartości. Co więcej wszystko o czym mówiły, nie było wulgarne czy prostackie, lecz dowcipne i wszystko miało w sobie cechy wspominania niewinnego flirtu. Flirt niestety już zanika, no ale dość tego narzekania. 

Poznałam też paru panów, chociaż z tymi generalnie byłam ostrożna. Niestety o ile z koleżanką można iść spokojnie na kawę i się pośmiać, to mężczyźni no cóż... inna parafia. Na urodzinach u koleżanki z pracy był M., z którym zaczęłam dyskusję na temat ingerencji USA w sprawy Bliskiego Wschodu. Nie wiedziałam,  że był tamtejszy bo bym się w język ugryzła. Ale zgodziliśmy się, że USA powinna przestać mieszać w nie swoim kotle, nie obalać zagranicznych władz siłą swoich wojsk i że wylęgarnia problemów to Arabia Saudyjska. Jak mówił M., najgorsze co robi Zachód to myli islam z wahabizmem (nienawidził wahabitów) i gdyby nie petrodolary to oni by dawno tę sektę zaorali. R. z kolei napisał do mnie na portalu internetowym (dobra randkowym przyznam się) i był generalnie najbardziej szarmanckim i kulturalnym panem spotkanym tutaj. Był ode mnie młodszy ale znał kindersztubę i generalnie naprawdę uprzejmie porozmawialiśmy. On szukał kogoś na poważny związek (to zaleta, bo większość szuka zabawy), ale niestety był z innej kultury i religii. I chociaż jak najbardziej uważam, że można mieć znajomych i nawet bardzo dobrych kolegów czy koleżanki z innych religii, kultur to całkiem co innego kiedy chodzi o kwestię związków. I bez różnic kulturowych jest ciężko, co mu powiedziałam. Można rzecz, że obie strony się zrozumiały. Pewnych rzeczy się nie przeskoczy. 

Jak się to ma do poprzedniego posta? Generalnie naprawdę nie wnikam w to kto z kim żyje, jak, w co wierzy lub nie wierzy póki się z tym nie afiszuje i nie kłuje w oczy. Takim kłuciem w oczy są chusty, nikaby i burki. Takim kłucie są parady równości. Jak rozmawiałam z N. czy B. nie wnikałam czy wyznają taką czy inną religią, nie stanowiło to dla mnie problemu. Ważne, że rozmawiałam z ciekawymi osobami, że szanowałyśmy nawzajem swoją odmienność. Co innego kwestia z R. bo to innego koleżeństwo a co innego związki. Szkoda, naprawdę szkoda. To, co mi przeszkadza to zamordystyczny islam chcący nam narzucać swoje prawa, swoje zwyczaje i swoje spojrzenia. To, co mi przeszkadza to pobłażanie przestępcom tylko dlatego, że są innego wyznania. Jak imigrant popełni przestępstwo powinien wylecieć bez prawa powrotu. 

Teraz Zachód pomylił pojęcia. Tolerancję dla inności pomylono z afirmacją oraz nienawiścią do swej tożsamości. Brak prześladowania ze względu na religię, pochodzenia etniczne czy preferencje seksualne pomylono z zakazem krytyki kryminalnych zachowań, tudzież zachowań sprzecznych z prawem danego kraju. Równość wobec prawa pomylono z negowaniem różnic między ludźmi. Wreszcie pomylono uchodźców z imigrantami, pomylono otwarcie na wpuszczania imigrantów z dawaniem obcym socjału i nie wymaganiem od nich niczego. Jestem imigrantem z prawem stałego pobytu i możliwością ubiegania się o kanadyjskie obywatelstwo. Jak inni imigranci, by dostać pobyt stały musiałam zdać egzamin z języka, mieć badania lekarskie, zaświadczenie o niekaralności, umowę o pracę i możliwość utrzymania się. Musiałam udowodnić, że mogę być dla Kanady pożyteczna. By wjechać do Kanady trzeba  mieć zaświadczenie o niekaralności, znać język i nie mieć chorób. I takie zasady winni obowiązywać wszędzie. Uchodźca? Tak, trzeba pomóc tym co są nimi naprawdę (a nie ludźmi bez dokumentów co nielegalnie przekraczają granice), ale nawet tacy w normalnych warunkach dostają pomoc na początek, kursy językowe, państwo  pomaga znaleźć pracę, ale z czasem każdy ma stanąć na własnych nogach i radzić sobie samemu. A nie jak Zachodnia Europa dawać socjał nielegalnym imigrantom.


Obrazek w poście pochodzi stąd: https://euroislam.pl/niedobrze-mi-sie-robi-na-widok-hidzabu-2/

18 komentarzy:

  1. kwestię, jak w Polsce funkcjonuje słowo "uchodźca" pominę, bo to zupełnie osobny temat, ograniczę się do przyznania Ci racji, że faktycznie porąbanie pojęć "imigrant" i "uchodźca" panuje obecnie koszmarne... w czasach "żelaznej kurtyny" w Europie Zachodniej było dość klarowne, kto jest uchodźcą, a kto nie i przybysze /np. z Polski, ale nie tylko/ byli poddawani dość starannej selekcji...
    /kwestię, jak owych przybyszów wykorzystywano do celów i politycznych, i gospodarczych pominę, bo t0 również oddzielny temat/...
    ale już wtedy co poniektórzy jadący na prozaiczne "saksy" tworzyli wokół siebie legendę "uchodźcy" licząc na lepsze traktowanie... i jak wspomniałem, system jeszcze sobie jakoś z tym radził...
    ostatnio sprawy wyraźnie wymknęły się z pod kontroli... do Europy ruszył spory tłum uchodźców faktycznych, czyli takich naprawdę zagrożonych w swoich krajach macierzystych... ale przy okazji, na identycznej zasadzie, co wspomniałem, ruszyła horda ludzi, którzy się pod ten ruch podłączyli aby poprawić sobie byt... no, i się porobiło... system zgłupiał, bo przestał sobie radzić z takim tłumem, do tego jeszcze nieco wcześniej software zaczął mu gnić od środka i zmiękczyły się kryteria selekcji... czarę goryczy przelała niejaka Angela Merkel, która wręcz otwarcie ten system rozwaliła...
    co prawda co poniektórzy zaczęli zauważać do jakiej czarnej dupy to wszystko prowadzi, słychać zgrzyt hamulców tu i owdzie, niestety siła bezładności całego procesu przerasta wydajność owych hamulców, nie wspomnę już chaotyczności owego hamowania, które nie do końca jest takie, jak być powinno, więc tu i ówdzie pojawiają się przeróżne niepożądane skutki uboczne, o zjawisku wylewania dziecka z kąpielą już nie wspomnę...
    ...
    tak to widzę szkicowo, w ogólnych zarysach, naukowo, bez oceniania detali tego puzzla...
    ...
    kiedyś słyszałem kawał o zaleceniach dla polskiej służby granicznej:
    poddaje się ptysia "próbie wody"... jak utonie, to znaczy, iż to faktycznie był uchodźca, a jak nie utonie, to kula w łeb - za oszukaństwo...
    kawał może z niezbyt wysokiej półki, ale ilustrujący stan systemu, który nie potrafi sobie poradzić ze wspomnianą wcześniej selekcją...
    ale system to system... wielu ludzi na poziomie indywidualnym nie potrafi sobie poradzić z rozróżnieniem tych pojęć...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano właśnie pomylono i wrzucono do jednego worka uchodźców, imigrantów zarobkowych, imigrantów chcących socjału, pospolitych przestępców, przestępców ciężkiego kalibru i terrorystów. Ich wszystkich nazywa się uchodźcami.

      Masz rację, że system zgłupiał, nie było możliwości sprawdzenia tożsamości więc wpuszczono wszystkich, dano im przywileje uchodźców a potem wychodzi że nawet wieku nie sprawdzono. To jest bomba.

      Ja też się zgadzam, że wielu ludzi rozóżnia jednych od drugich. Rzecz w tym, że wyrośniętych byczków chce się wcisnąć jako uchodźców wojennych. Albo, że wyrośnięty facet z iPhonem to biedny uchodźca i sierota. Ludzie widzą, że coś nie gra i mówią stop, to nie tak. I dostają pałką że nietolerancyjni itd. Oczywiście zawsze znajdzie się element kryminalny, ale teraz właśnie system karmi strach ludzi

      najlepszego

      Usuń
    2. fajnie, diagnoza jest, tylko konceptu na terapię brak...
      słyszałem, że po Europie pęta się obecnie niezła ilość "uchodźców", którym odmówiono praw uchodźczych i puszczono wolno licząc naiwnie na to, że sami się deportują... ciekawe...
      ...
      w latach 90-tych w Norwegii chodziła po ulicach policja imigracyjna, która miała prawo zaczepić i wylegitymować każdego... polowali głównie na Polaków, którzy przyjeżdżali szukając roboty, niektórzy nawet ją znajdywali, na przykład u miejscowych przy pracach remontowych /na czarno, rzecz jasna/... aby ta policja uznała kogoś za turystę, trzeba było mieć pewną ilość kasy na pobyt, a gdy ktoś nie miał - deport z bomby...
      właśnie podpowiadam pewien pomysł na obecną sytuację w Europie... kto się może żachnąć, że to lewactwo /brunatne/, czyli faszyzm... owszem, sama metoda zaiste "faszystowska", ale co innego pozostaje?...
      tylko w obecnych uwarunkowaniach politycznych jest to czysta utopia... nawet nie chce mi się rozważać tego, zresztą to dopiero pierwszy schodek...

      Usuń
  2. Moje spotkania z wyznawcami islamu:

    L.- byla zona wdowca ( muzulmanina) z dwojka doroslych synow. Nosila hidzab. Pasierby niezybt ja szanowali. Miala problemy z nerwami. Ciagle siedziala w domu. Hidzab zdejmowala tylko w gronie kobiet. Miala burze pieknych, czarnych wlosow. Uwazalam ja za bardzo samotna kobiete. Kontakt nam sie urwal samistnie.

    S.- Mlody , bo 30 letni ojciec dwojki chlopakow. Bardzo ambitny facet. Na kurs jezykowy zglosil sie po tym, jak syn ( 12 latek) powiedzial mu, aby juz wiecej nie przychodzil do niego do szkoly, bo koledzy wysmiewaja jego sposob mowienia. Slowa syna zrobily na S. TAKIE WRAZENIE, ze postanowil doskonalic swoj niemiecki. Byl fanem rzadow demokratycznych. Ozenil sie mlodo, bo w wieku 18 lat, zone wybrala mu oczywiscie rodzina. Chcial zonie dac wolnosc, aby wszyla z kolezankami na miasto, do kina, zdjela chuste z glowy... nie zatrzymywala go w domu i nie zmuszala do ogladania glupich seriali. S. domagal sie egzaminowania go w parze ze mna... w sumie sam zadecydowal , podal nasze nazwiska do egzaminatorow...nie bylo miedzy nami nic na rzeczy, ot takie kolezenskie pogawedki. S. podobala sie najbardziej kolezanka Tajlandka.

    R.- kolega S. Nawracal, szukal sposobnosci i okazji do rozmow o Bogu. Koran znal na blache. Siedzial z S i..obaj panowie robili wszystko aby wywalic pewnego Amerykanina z naszej grupy jezykowej. Amerykanin opuscil nas, wyzywajac przed ostatecznym opuszczeniem grupy, obu panow ( R. i S.) od sku*****now.

    F.- KObieta 30 letnia. Hajtnieta ze starszym od niej o 25 lat Pakistaczykiem. Facet ja ponoc okladal, a ona twierdzila, ze ich religia, obyczaje, mezczyzni sa najlepsi na swiecie.

    K. - Baba z ikra, rzadzila facetami az milo. W domu zas potulna , spokojna zoneczka. Miala zakochanego w niej po uszy meza.

    M.- Moj szef, gosc po dwoch fakultetach. Niby tradycjonalista, bo zone sprowadzil sobie z kraju, z ktorego pochodzili jego rodzice i w ktorym on sie urodzil. Poznal ja na miesiac przed slubem. Zona nosi sie jak na wierzace muzulmanki przystalo. On zas na imprezach pracowniczych nie stronil od alkoholu, nie wiem jak z miesiwem bylo.
    Jego opinia o mnie otworzyla mi w sumie wiele drzwi w firmie. "Napisalem o tobie pare dobrych zdan"- Powiedzial mi, kiedy zaczelam ubiegac sie o pelny etat, a on dla potrzeb "gory" mial za zadaie stworzyc opinie o mnie. Okazalo sie, ze stworzyl superancka opinie na dwie kartki formatu A4.

    T.- Noszaca sie po europejsku. Cicha spokojna, jednak brzegi rwala.Trzeba sie bylo kiec przed nia na bacznosci. .. Dzieci wychowywala bardzo tradycyjnie. Do tego sprzatala, gotowala, prala, cerowala....


    E. siostra T. Kobieta po przejsciach. Stracila dziecko ( 6 latek utopil sie w basenie) i meza ( nie zniosl tego i popelnil samobojstwo). Kobieta nie do wytrzymania, nawetnie chce opisywac dlaczego...

    I wielu innych. ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa lista.

      Ja też spotkałam takiego nawracającego. Zaczął mi polecać książki o Mahomecie itd. Nie miałam ochoty z nim gadać.

      Kiedyś jeszcze na fejsie zagadał do mnie jaki jeden (nie pamiętam jak się zwał) co koniecznie chciał udowodnić, że ichnia doktryna religijna jest lepsza. Dałam mu bana.

      W pracy jest u mnie S. z Emiratów (o ile nie pokręciłam czegoś). Nie pije, obchodzi Ramadan, ale poznał przez portale randkowe dziewczynę z Vancouver co się nosi po europejsku. Spytałam go kiedyś jak to z tym piciem u nich i powiedział, że jedni mówią że nie można w ogóle pić a inni że nie można się upijać.

      Jest jeszcze jeden student z Pakistanu (zakładam jakiej religii ale nie pytałam), generalnie bystry i wino dobre lubi. Powiedział mi, że jestem bardzo elegancka. Z Pakistanu jest u mnie też dziewczyna w hidżabie w administracji. Nie mam z nią wielkiego kontaktu, więc ciężko coś o niej powiedzieć, ale raczej pracuje dobrze i lubi minionki.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Oni maja cos takiego w sobie, owi nawracajacy, ze inni ich ziomy przy nich od reki miekkna. S. byl jak na moj gust gosciem bardzo liberalnym, ale od momentu kiedy pojawil sie R. wydawalo mi sie, ze s. traktuje R. jak wyrocznie ( chociazby owa sprawa z Amerykaninem). Jak byl sam to bylo cicho sza, we dwojke byli juz jakas tam sila. S. nigdy nie nawracal, nie gadal o Bogu, ale na polityce znal sie niezle.

      Zapomnialam jeszcze o F. Mlody chlopak 27 letni. Marzy o spotkaniu Scarlett Johansson- to jego ideal kobiety, szczegolnie kiedy miala rude wlosy. Bardzo ulozony mlody mezczyzna. Pogada ze starymi i mlodymi... Potrafi wyhamowywac i wyznaczac granice swintuszacej, starszej od niego o dobre 20 lat, kolezance Wloszce. Przy czym robi to bardzo umiejetnie, z klasa. Wydaje mi sie, ze to dobry material na meza... przy czym to chlopak wierzacy, przestrzegajacy scisle ramadanu , wiec jezeli nawet to chyba nie dla kobiety z innego kregu kulturowego niz jego.

      Jego rodzice pobrali sie bardzo mlodo, polaczyly ich rodziny. Sa super przykladem malzenskiej, rodzinnej, milosci. Wedlug mnie ulozenie i owa umiejetnosc komunikacji, szacun dla sztarszych nie wzielo sie u F. znikad. Wyniosl to ze zdrowego domu. Sam opowiada, ze jego rodzice nie potrafia bez siebie zyc. Kiedy brakuje matki to ojciec zachowuje sie jak pies, przestaje jesc i teskni:)) Bardzo dobry przykald rodzinnych relacji. :))

      Usuń
    4. Moj siostrzeniec zas przyznal, ze dziewczyny islamskie sa ladne, kreca, ale ... najlepiej nie miec z nimi nic do czynienia, bo one maja popieprzonych rodzicow.

      Usuń
    5. @Ania...
      coś w tym jest, znaczy z tymi popieprzonymi rodzicami...
      Amsterdam... babencja rodem z Yemenu, studiująca na miejscu... poznaliśmy się w coffee shopie, potem jeszcze zajrzeliśmy tu i tam, w końcu wylądowaliśmy u jej koleżanki, Białaski zresztą /do której btw planowała się niebawem przeprowadzić/... normalna, wyluzowana, wyemancypowana z tradycyjnej islamskiej obyczajowości, religijnie "wierząca powierzchownie" /o tym zresztą niewiele było gadane/... gdy rano wracaliśmy do domów /ja na camping, ona do bloków po drodze na ten camping/, to na promie umówiliśmy się na jej prośbę, że po zejściu z promu udajemy, że się nie znamy, bo gdyby nas razem przyuważyli sąsiedzi, to przyspieszyłoby to jej planowaną ewakuację do koleżanki, niekoniecznie w jednym kawałku...
      aha, na tym promie założyła chustkę wyjętą z kieszeni..
      skąd my to tak naprawdę znamy?... ano typowa polska mentalnie betonowa wiocha powiatowa, z której dziewczyna musi się wyrywać do miasta, by być sobą, a w swojej okolicy musi udawać grzeczną, "cnotliwą" panienkę...

      Usuń
    6. @Eri...
      czyli wychodzi na to, że z tymi dragami, odurzaniem się jest spore zróżnicowanie... jedna szkoła nie pozwala pić wcale, druga się upijać... w Turcji raki /taka wódka z winogron/ jest okay, byle z umiarem, w Yemenie alkohol jest be, za to wręcz do tradycji narodowej należy khat /takie krzaczory do żucia, w działaniu zbliżone do liści koki/... z kolei w Arabii Saudyjskiej nic nie wolno, chyba że w nocy, w domu, najlepiej pod stołem, wtedy Allah nie widzi :)...

      Usuń
  3. Erinti, cóż, wybacz, pozwolę sobie na - miejmy nadzieję - ostatnią uwagę: szkoda, że bycie odmiennie ubranym uważasz za "kłucie w oczy".

    Tak jak szkoda, że kobiety z Twojego opowiadania jednak utrzymują stereotyp, że facet powinien płacić za ich poczęstunek. Po iluś randkach można zbankrutować.

    Miłego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, nie ma co wybaczać. Sęk w tym, że hidżab to nie taki sobie element ubrania jak kapelusz czy apaszka ale symbol religijny. I to religii średnio tolerancyjnej.

      Akurat z tym płaceniem chodziło o pierwsze trzy randki, ale skoro to odpowiadało im i odpowiadało tym facetom to co w tym złego?

      Dla mnie to szarmanckie zachowanie. A iść można do niedrogiej knajpki, a efekt jest (no przynajmniej dla mnie). Zaś jak wspominany w poście R. przyniósł kwiaty na spotkanie, to było urocze taki gest.

      U mnie się robi późno a jutro trzeba do pracy i jeszcze terminy na aplikacje grantowe gonią.

      dobranoc

      Usuń
  4. Kochana!
    Jestem, wróciłam po przerwie.
    Zabieram się za czytanie blogów oraz powoli za przystosowanie do codzienności.
    Miło, że nadal piszesz:)
    Pozdrawiam gorąco:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadzam się, zgadzam z Tym , co napisałaś. Mamy podobne spojrzenie. Nic dodać nic ująć.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak wiele nieszczęść w historii ludzkości przyniosło wyznawanie tej czy innej religii, ile wojen "świętych", ile krucjat "krzyżowych"... Najwięcej ludzi zginęło w wyniku "sporów" czyj Bóg jest ważniejszy.

    OdpowiedzUsuń
  7. Znowu przerwa?
    No, trudno.Wszyscy się prawie jakoś powoli zwijają z blogami.

    " Osoby wykształcone, autentycznie uciekające przed religijnym zamordyzmem co wyrażało się noszeniem europejskich strojów i zachowaniu".
    Co to znaczy?
    Wystarczy włożyć różową sukienkę i już się jest "umiarkowanym islamistą"? Z tym zachowaniem też chyba coś nie tak - prawie każdy z kieliszkiem i na portalu randkowym;)
    No, dobrze, ale dość żartów; jacy z tych ludzi "wyznawcy islamu" - w Twojej opowieści robią wszyscy co do jednego wrażenie żałosnych wykorzenionych roślin, którym się wydaje że ostentacyjne zapożyczenie naskórkowej scenografii kultury Zachodu (ciuszki, kieliszki, portale randkowe) uczyni ich pełnoprawnymi, "eleganckimi" uczestnikami tej kultury.A wszystko to jak na scenie z "Wesela" - pojawiam się i znikam.
    Najciekawsza jest ta dziewczyna z administracji funkcjonujaca bez zachodnich gadżetów,a zdaje się bezkolizyjnie, ale o niej tu najmniej.
    Ja bym chętnie z pierwszej ręki przeczytał o tych bez kieliszków, w sukienkach nieróżowych za to a la namiot - jak oni funkcjonują i wpływają na kaadyjskie ekstraordynaryjne multi-kulti. Internet mówi, że mocno inaczej.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie spotkałam żadnego wyznawcę islamu, dlatego czytam post i komentarze, aby wyrobić sobie swoje zdanie. Pewnie ludzie są różni, więc wszystko zależy od człowieka, czyli jeden otwarty na świat, a drugi zamknięty w skorupie tradycjonalizmu.
    Zasyłam serdeczności

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie spotkałem (jeszcze) żadnej wyznawczyni, czy wyznawcy islamu i nie czuję takiej potrzeby kontaktu. Dlatego też niechętnie odnoszą się do prób szukania kontaktów ze mną.

    OdpowiedzUsuń