Kogel mogel, czyli dlaczego nie warto oglądać sequeli

"Kogel mogel" oraz "Kogel mogel 2" to chyba klasyka polskiej komedii. Wymienię jeszcze z pamięci "Seksmisję" czy też komedie Barei, jak "Miś" czy "Co, mi zrobisz jak mnie złapiesz", które chociaż opisywały absurdy PRL, wciąż chyba mogą śmieszyć. Dwie pierwsze części "Kogel modle" nie są to jakieś wybitne dzieła, ale zabawne historie o polskiej wsi w przededniu transformacji ustrojowej. Bez bicia przyznaję, że czasem oglądam na portalu cda.pl dwie pierwsze części, kiedy mam ochotę na lekki film w piątkowy czy też sobotni wieczór. Może wynika to z pewnego sentymentu do polskiego kina, który zwiększył się na obczyźnie.  Niestety dałam się skusić na kolejną odsłonę komedii sprzed lat, a po prostu pewne rzeczy należy zostawić w przeszłości i takimi jakie były. I nie próbuję nikogo przekonywać, że pierwsze części to jakieś arcydzieło, ale w przeciwieństwie do wielu wątpliwych "dzieł" dzisiejszego kina elementy wulgarne, prymitywne i nudne jak flaki z olejem nie rzucają się na pierwszy plan. 

Jakby przypadkiem ktoś z moich Gości nie znał pierwszych części, opowiadają one o perypetiach Kasi, dziewczyny z prowincji marzącej o studiowaniu pedagogiki. Ponieważ jednak rodzice mają inne plany, Kasia ucieka ze ślubu z nie wylewającym za kołnierz Staszkiem do Warszawy, gdzie między innymi zostaje opiekunką bystrego, acz nieznośnego Piotrusia. Poznajemy też nieco zwariowaną babcię Piotrusia, tę co mówi na zjeździe gospodyń wiejskich o karmieniu psów wołowiną, podstarzałego amanta, docenta Wolańskiego i jego wiecznie podejrzewającą zdrady żonę. Możemy pośmiać się zarówno ze wsi przełomu lat 80-tych i 90-tych, jak i z "miastowych", a wszystko w ramach mało skomplikowanej historii. I niestety postanowiłam obejrzeć część trzecią, nie czytając ostrzeżeń w recenzjach na temat wad tego obrazu.

Ten film jest po prostu stratą czasu. Nie wiem naprawdę co można pochwalić, poza rolą Kasi Skrzyneckiej w roli podstarzałej sponsorki młodego chłopaka, tak bowiem zabawny i bystry urwis Piotruś wyrósł tutaj na utrzymanka pani w średnim wieku. Inne znane, lub mniej znane jeśli ktoś nie widział pierwszych części, są tak beznadziejnie sztuczne, że aż zęby bolą. Mamy docentową Wolańską, która postanowiła zarabiać na seksualnym uświadamianiu Polek i stąd mamy scenę z psem i narzędziem do że tak powiem samoobsługi. Miało być śmiesznie, a wyszło fatalnie. Docent został sfrustrowanym dziadkiem na utrzymaniu żony. Z rodziną mieszka córka, siostra znanego z poprzednich części Piotrusia, którą poznajemy z dołączonym trailerze. Tak naprawdę trailer opowiadała właściwie całą historię, dlatego moja recenzja nie zawiera za wielu spoilerów, może poza stwierdzeniem, że tego gniota oglądać na trzeźwo jest ciężko, a po paru strzałach człowiek przestaje ogarniać, przy czym im mniej się że tak powiem ogarnia, tym lepiej na tym filmie. Na czym skończyłam wyliczance? Ach tak, na płaczącej, biegającej hisperce mającej chyba w zamiarze przedstawiać współczesną, młodą kobietę. Jeśli tak ma wyglądać wzór czegokolwiek, to ja wolę starą Kasię z pierwszych części.

Czy spotkamy jeszcze starych znajomych? Ano, poznajemy mamę Kasi, lecz nawet całkiem niezła kreacja Katarzyny Łaniewskiej nie ratuje całości, chociaż rozmowa przy wódce z dziewczyną wnuka może śmieszyć. Lecz nie sam wnuk, przyjeżdża on z Holandii i, ale to niespodzianka no naprawdę nie zgadnę, postanawia wykorzystać naiwność babki i matki i hodować na wsi trawkę. Zabawni mogą być sąsiedzi, którzy nie wiedzieć skąd mają pojęcia jak zrobić skręta, ale cała reszta postaci to dno i trzy metry mułu. Z perspektywy owe żarty niespecjalnie śmieszą, ale na tle naprawdę kiepskiej całości nie wyglądają aż tak źle. Miało być lekko, zabawnie i z powrotem do tradycji a niestety wyszło jak zawsze.

Podsumowując, niezła komedia jaką stanowiły dwie pierwsze części, wróciła jako coś niestrawnego, mającego wszelkie wady wielu dzisiejszych produkcji: miałkość, przerywalność i prymitywny humor. Niestety coraz częściej mam wrażenie, że dobre filmy i seriale znikły w latach 90-tych i wczesnych 20-nych, a może ja po prostu nie rozumiem dzisiejszej kultury?  Czy potrafię wskazać jakąś dobrą, współczesną komedię z rodzimego podwórka? A choćby "Last Minute" Patryka Vegi, lekkie dziełko o turystach masowo jeżdżących do Egiptu, gdzie komentarze Bartusia naprawdę śmieszą, a babcia - policjantka w stanie spoczynku przygotowuje bardzo, ale to bardzo specjalną grzybową. 

12 komentarze:

  1. Tak żem czuł, że to będzie lipa, podobnie jak Psy i koncertowo schrzaniona kontynuacja CK Dezerterzy. Przypadki udanego sequela czy prequela są niezwykle rzadkie, dlatego z reguły nie oglądam ich wcale. :)

    Inna sprawa, że fanem jakimś szczególnym Kogla Mogla nigdy nie byłem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj dokładnie ten film to lipa jakich mało, lipa sama w sobie.

      Usuń
  2. filmy oglądam dość randomowo, więc trafiają się też czasem i sequele... tylko jeszcze pytanie, o jakich sequelach mowa?... są z grubsza dwa rodzaje: "ciąg dalszy" i "jeszcze raz ta sama bajka, tylko jakby inaczej"... w tym drugim przypadku sequel potrafi zdecydowanie przebić "jedynkę" i to bynajmniej nie z powodów postępu techniki filmu... ale "Kogel mogel 3" to chyba ta pierwsza grupa i ty mamy kłopot, bo tak jak Radku nigdy nie byłem entuzjastą całego projektu, więc mam słabe motywacje do obejrzenia, niemniej jednak ciekawe byłoby zobaczyć stare postacie po tylu latach... za to jakoś nie ciekawi mnie jak gość się zabiera do hodowli trawki na polskiej wsi, bo to jest banalne zadanie zrobić to bezpiecznie, a poza tym nigdy nie widziałem komedii, czy innego filmu z dobrze, a tym bardziej zabawnie zrobionym motywem trawki, zwykle jest to popis dyletanctwa autorów /jedyny wyjątek to ostatnia scena z "Chłopaki nie płaczą", chyba przypadkiem :)/, więc tu też nie spodziewam się zbytniego ubawu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj był ciąg dalszy, ale strasznie głupi i właściwie spaprano co tylko się dało. Tutaj wątek trawki był beznadziejny, podobnie jak wszystko, a wątki z selfie po trawce był przaśny

      Usuń
  3. Nie oglądałam 2 części, nie wybieram się.
    Nie lubię kontynuacji filmów, seriali po latach, wypadają przeważnie kiepsko!
    Pozdrawiam weekendowo bardzo serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ten fil stanowi dowód, stare filmy winny zostać w przeszłości

      Usuń
  4. Moja Żona bardzo lubiła te filmy, często razem z Nią je oglądałem, z miłości do niej, nie do filmów ;)
    Teraz... no cóż pod żadnym pozorem nie zamierzam oglądać kontynuacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odradzam kontynuację, to naprawdę beznadziejny film

      Usuń
  5. Oglądałam cześć 1 i 2 Kogel Fogel bardzo fajna komedia, trzeciej części nie oglądałam, więc trudno mi się wypowiedzieć, ale z tego, co wiem trzecią część zrobił inny reżyser, bo pierwszą i drugą robił Kolski stad pewnie nie wyszła taka jak powina.
    Kolejne części kultowych filmów nie zawsze odnoszą sukces, ale są wyjątki np. Ojciec Chrzestny wszystkie części były znakomite a część druga przebiła pierwszą. Seria Matrix też była świetna, z polskach filmów to Vabank pierwsza i druga część. Nie podobała mi się druga część Młodych Wilków, po prostu nie wyszła. Seria filmów Smak życia opisująca Erasmusów była dobra. Były chyba 3 części tego filmu a myślą o zrobieniu 4 części .Dobrze jest, gdy dany film robi ten sam reżyser, bo on czuje klimat swojego dzieła, jeśli ktoś inny zabiera się za kontynuacje filmu często się nie udaje. Jednak warto dawać szanse filmom, mimo, że czasami się rozczarowujemy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dlatego postanowiłam obejrzeć trójkę, czego żałuję. Faktycznie wszystkie części Matrixa miały sens, były niezłe, podobnie jak trzy części Władcy Pierścieni. Ale Hobbita nie lubiłam. Cała seria Harry Pottera trzymała poziom, chociaż ostatnie części niepotrzebne rozciągnęli.

      Czucie klimatu to słowo klucz, reżyser trzeciej części Kogel Mogel w ogóle nie czuł klimatu całości i dlatego wyszło co wyszło. Dzięki za rekomendację, będę oglądać

      Usuń
  6. Pierwsza i druga część są wokm sercu cały czas
    Trzeciej nie pamiętam czy oglądałam . Ale uważam że stare seriale mają m sobie coś niesamowitego. Ja od jakiegoś czasu wracam do oglądania seriali z dzieciństwa bo były lepsze niż często teraźniejsze . .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj ja też wolę te stare, mają w sobie magię. Może to sentyment, a może po prostu teraz wszystkiego niby dużo, ale robione na jedno kopyto.

      Trzeciej części nie polecam, to naprawdę nieciekawa opcja.

      Usuń